„Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam…”
Dzisiaj rano, gdy rozpoczynałem pracę nad jednym z projektów, moje palce (jakby na sekundę uzyskały autonomię i działały w moim imieniu, lecz beze mnie) wystukały na klawiaturze wers: „Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam”. Skasowałem i wziąłem się do pracy, jednak słowa Magdy Czapińskiej (znane z utworu Anny Marii Jopek), brzmiały w mojej w głowie przez kilka kolejnych godzin.
Nie ukrywam, że ostatnie miesiące należą do najbardziej intensywnych i stresujących w całej mojej zawodowej karierze, a ostatnie tygodnie jeszcze bardziej się do tego dołożyły. Taką mam teraz rzeczywistość.
W “La Grazia”, najnowszym filmie Paolo Sorrentino, główny bohater stawia pytanie: “Do kogo należą nasze dni?”. Przez cały film zastanawiałem się czy moje dni należą do mnie. Przecież tyle rzeczy ode mnie zależy, a ja sam zależę zarówno od nich, jak i od wielu innych. Czy moje życie to stan wiecznego uwikłania, więc moje dni wcale do mnie nie należą? A może życie po prostu opiera się na relacjach i bez relacji, które tworzę nie byłoby mnie, byłby ktoś inny? Sorrentino na końcu filmu proponuje swoją odpowiedź na to pytanie.
Gdybym przyjął, że moje dni zależą ode mnie, to czy mógłbym tak po prostu “wysiąść”? Zostawić wszystko, co do tej pory robiłem i chwycić się nowej idei?

Mural w Lizbonie. Autor zdjęcia: Paweł „Nowy” Nowak (2014)
Choć na pozór brzmi to pięknie, żeby tak zostawić aktualne trudności, wyjechać gdzieś na stałe, albo wrócić do realizacji szkolnych marzeń, to problem w tym, że nigdy nie zaczynamy od czystej kartki. Zawsze niesiemy ze sobą swoją własną historię i doświadczenia, a świat wokół daje nam w danym momencie zbiór możliwości życiowych, a nie pełną dowolność. Budujemy na tym, co mamy – niezależnie czy robimy prosty remont, czy stawiamy nowy dom na gruzach poprzedniego. „Wyidealizowany design” rodem z lotniskowych poradników design thinking, istnieje tylko w koncepcjach. To, co faktycznie jest możliwe, to trzymanie się aktualnej trajektorii ruchu lub próba jej zmiany. W życiu nie ma początku i końca. Jest ruch.
Choćbym czasami chciał, to świata nie zatrzymam. Nikt tego nie zrobi. Koryguję jednak kierunek swojej podróży – to jest naprawdę dużo.

Dzięki wsparciu czytelniczek i czytelników mogę przeznaczać więcej czasu na research i samodzielne pisanie artykułów na ten blog. Jeśli publikowane tutaj treści są dla Ciebie wartościowe, dorzuć symboliczną cegiełkę do mojej pracy. Dziękuję!