Kilka pytań dot. dobrej współpracy UXa i Product Ownera – pytania z Agile Silesia #12

Wczoraj na Agile Silesia #12 miałem wielką przyjemność opowiedzieć o moich doświadczeniach ze współpracy z Product Ownerami, z którymi pracowałem przez ostatnie 7 lat. Była to polska wersja wykładu, który już wcześniej prowadziłem na Agile by Example 2015 i Product Development Days 2015. Zainteresowanych odsyłam do slajdów i nagrania z ABE15.

Podczas wykładu, który planowo miał trwać około 20 minut, a razem z dyskusją przeciągnął się do godziny, padło wiele bardzo dobrych pytań. Bardzo Wam za nie dziękuję. Trzy z nich postanowiłem dodatkowo omówić na blogu.

„Common” approach:

Zrzut ekranu 2016-02-03 o 23.28.19

„Caring” approach:

Zrzut ekranu 2016-02-04 o 08.47.31

1.Czy to aby nie Scurm Master, albo Agile Coach powinni wyjaśnić głównym zainteresowanym jaki jest zakres odpowiedzialności Product Ownera i UX Designera, a potem przypilnować, by osoby w tych rolach robiły to co do nich należy? Czy wtedy, zaprezentowany przez Ciebie model dalej ma sens? Dodatkowo, czy model nie jest oparty tylko na Twoich doświadczeniach, przez co może nie sprawdzić się w innym kontekście? 

Bardzo dziękuję za te pytania. Wszystko, o czym opowiedziałem na wykładzie to moje osobiste doświadczenia. Nie lubię nie swoich case’ów, a przez ostatnich 7 lat udało mi się zebrać ich na tyle dużo, że mogę długo o nich opowiadać. To, co jest bardzo celne w tym pytaniu, to fakt, że specyfika firmy, w której pracowałem i relacje biznesowe z klientami, w jakich uczestniczyłem, nie są podręcznikowe, ale mocno życiowe. Wykład odnosił się do specyficznego kontekstu mojej pracy, dlatego z pewnością część problemów, o których opowiadałem w innym kontekście mogłoby być rozwiązanych przez dobrego Scrum Mastera, czy Agile Coacha.

W innym kontekście, taki Scrum Master mógłby spokojnie pomóc określić zakres odpowiedzialności i przypilnować, by każdy w zespole robił to w czym jest najlepszy i sprawnie tworzył wartość dla produktu. Wtedy zaprezentowane przeze mnie wskazówki nie musiałyby być aż tak istotne, ponieważ niedopowiedzenia czy ryzyko konfliktu na linii UX Designer – PO byłyby minimalizowane przez podejmowane przez Scrum Mastera działania.

Jednak w złożonych relacjach biznesowych, w których uczestniczyłem, gdzie zespół był rozproszony nawet po kilku krajach, sam klient (PO) był na stałe np. w Wielkiej Brytanii i dodatkowo projekty nie były robione w czystym Scrumie, wtedy, by praca szła do przodu, należało się skupić na zbudowaniu dobrej relacji, a nie na twardym trzymaniu się swojej roli.

Z moich doświadczeń w takich projektach, UX Designer często wchodził w rolę proxy PO (sic!). Podchodząc do ustawienia współpracy w taki sposób, jaki zaprezentowałem podczas wykładu, UXowiec zaczynał odgrywać kluczową rolę w projekcie.

Rzeczywistość, którą poznałem często uciekała podręcznikom i dobrym praktykom, które z powodzeniem działają w wielu przypadkach, za to wymagała dużej pokory i wielu długich tygodni, a nawet miesięcy budowania opartej na zaufaniu relacji z Product Ownerem.

2.Czy model, który pokazujesz, odnosi się też do innych ról w projekcie, np. developerów albo testerów?

Tak. To jest bardzo prosty i zdroworozsądkowy model, który można zastosować do wielu ról projektowych. Ba, można na nim oprzeć bardzo wiele innych sytuacji, gdzie współpracują / współegzystują ze sobą ludzie. Pewnie jakby się dobrze zagłębić w literaturę, albo przeszukać internet, to można by znaleźć podobny model, tylko pewnie dotyczący innego kontekstu. To co jest w nim najważniejsze, to wskazanie, że pokrywające się kompetencje, wcale nie muszą prowadzić do konfliktu. Natomiast, mogą, a nawet powinny prowadzić do synergii.

3.Skąd mamy dowiedzieć się o rzeczach, o których istnieniu nie wiemy, a które mogą być istotne dla sukcesu produktu?

Podczas wykładu zaznaczyłem, że w ramach współpracy należy mocno skupić się na tym, by jak najszybciej identyfikować niewidoczne zagadnienia, które mogą okazać się bardzo istotne dla sukcesu produktu.

Na początku każdego projektu większość rzeczy, które określamy jako istotne, to tak naprawdę nasze założenia. Rzeczy, których jesteśmy naprawdę pewni jest bardzo niewiele. Dodatkowo, na samym początku wymagania są najczęściej wysokopoziomowe i dosyć trudno jest stwierdzić, czy są one w ogóle poprawne. Zwinne metodyki odgrywają dużą rolę w ograniczaniu niepewności związanej z poprawnością wymagań, ponieważ umożliwiają ich dosyć szybką weryfikację. Dodatkowo, badania i prototypy wykonywane przez UX Designerów pomagają tę niepewność jeszcze szybciej i jeszcze taniej zmniejszać.

Jak się dowiadywać o rzeczach, o których nie wiemy? Jak to powiedział Steve Blank: „In a startup no facts exist inside the building, only opinions.”  Dlatego polecam, by tak często jak to możliwe, rozmawiać z użytkownikami, budować prototypy,  testować je z udziałem użytkowników, a następnie wyciągać z tych testów wnioski. Dzięki temu będziemy szybciej podejmować właściwe decyzje biznesowe. Dobrze prowadzony proces projektowy i świadome wsłuchiwanie się w to, co mówią do nas użytkownicy, pozwala nam poznać ich potrzeby. Rozumiejąc te potrzeby możemy budować produkty, które mają szansę odnieść rynkowy sukces.

12654507_1011335485603655_1989787995538281329_n

Bardzo dziękuję za wszystkie pytania. Było mi na prawdę miło uczestniczyć w 12-tej edycji Agile Silesia. Do zobaczenia!

UX Designer meets Product Owner [Video]

We wrześniu wystąpiłem na konferencji Agile by Example, podczas której podzieliłem się kilkoma wskazówkami dotyczącymi układania współpracy pomiędzy UX Designerem i Product Ownerem. Slajdy z tego wykładu opublikowałem we wcześniejszym wpisie. Poniżej zamieszczam nagranie z wykładu. Jeżeli macie pytania dotyczące tego o czym opowiadam, to zachęcam do wpisywania ich w komentarzach pod tym postem.

Miłego oglądania!

UX Designer meets Product Owner

Ostatnio miałem przyjemność dwukrotnie wygłosić wykład pt. „UX Designer meets Product Owner. How to set up successul cooperation?”. Pierwszy raz pod koniec września w ramach Agile by Example w Warszawie, a następnie w ramach Product Development Days w Krakowie. Obie imprezy były bardzo udane i z obu wystąpień jestem zadowolony.

Podczas wykładu podzieliłem się kilkoma wskazówkami, które wypracowałem przez ostatnie 6 lat pracy w roli UXowca. Wskazówki te pomagają  ułożyć współpracę pomiędzy UX Designerem i Product Ownerem. Wierzę jednak, że są one na tyle uniwersalne, że można je stosować zdecydowanie częściej, niezależnie od roli, którą pełnimy.

Oczywiście jest to pewien model, a więc uproszczenie, a jak wiadomo, rzeczywistość jest dużo bardziej skomplikowana. Jednak modele i ogólne zasady są o tyle dobre, że pomagają nam tę skomplikowaną rzeczywistość nieco uprościć, by ją potem łatwiej zrozumieć.

Poniżej zamieszczam slajdy i zachęcam Was do zadawania pytań i komentowania.

Ponadczasowość

Byłem wczoraj na rodzinnej kolacji u Babci. Było bardzo fajnie. Jak zwykle rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, jedliśmy sernik, a ja co jakiś spoglądałem w kierunku telewizora, na którym pojawiały się kolejne osoby biorące udział w przesłuchaniach XVII edycji Konkursu Chopinowskiego.

Rozmowa trwała, a sernik powoli znikał z mojego talerza.  Zauważyłem, że coraz mniej jestem pochłonięty rozmową (i sernikiem), za to coraz mocniej wsłuchuję się w utwory, które wykonywali uczestnicy konkursu. Obserwując emocje jakie były we mnie, zacząłem sobie w myślach zadawać pytanie: Co pomyślałby Chopin, gdyby wiedział, że w 2015 roku jego kompozycje wciąż będą wykonywane i wciąż będą zachwycać?

Zabawa w poszukiwanie odpowiedzi na to pytanie zajęła mi kolejne minuty.

Czy w ogólne Chopin komponując swoje dzieła mógł zastanawiać się nad tym jak będzie wyglądać tak odległa przyszłość? Czy w pierwszej połowie XIX wieku mógł w ogóle pomyśleć, że młodzi artyści z całego świata, prawie 200 lat później, będą wykonywać jego utwory na konkursie jego imienia?

Brzmiało to mało prawdopodobnie, więc poszedłem kawałek dalej i dodałem kolejną nieprawdopodobną okoliczność.

Przyjmijmy, że Chopin sam nie zastanawiał się nad rokiem 2015, jednak ktoś do niego przyszedł i powiedział: „Słuchaj Fryderyk, pewnie nie uwierzysz, ale w 2015 roku ludzie będą rozmawiać ze sobą poprzez małe urządzenia zbudowane z technologii, która zostanie wynaleziona dopiero wiele lat od naszej rozmowy, będą potrafili dostać się w odległe krańce świata w zaledwie kilka godzin, a kilku z nich poleci na księżyc. Świat zmieni się tak bardzo, że trudno będzie go opisać za pomocą dostępnych dzisiaj słów, jednak Twoja muzyka będzie nadal aktualna i będzie wzruszać tak jak teraz.” Czy uwierzyłby w to? Może zaśmiał by się i uznał te słowa za totalny absurd. A może wystraszyłby się i szybko pobiegł do domu zniszczyć swoje nuty, albo odwrotnie, komponowałby jeszcze więcej?

Na szczęście nikt mu tego nie powiedział. On sam miał sporo trosk i zmartwień, więc dokładnie mu problemów dla nas współczesnych nie byłoby fair.

Zostawiłem zadawanie pytań Chopinowi i zacząłem zadawać je sobie.

Co sprawiło, że jego utwory są wciąż wykonywane, skoro miał inną perspektywę przyszłości i oddziaływania na nią poprzez muzykę?

Był genialnym kompozytorem, jednym z najsłynniejszych tamtego okresu. Robił to co kochał i robił to najlepiej jak potrafił. Czerpał bardzo dużo z polskiej muzyki ludowej. Jego muzyka rozpalała serca wielu pokoleń Polaków. Dzięki temu jego kompozycje przetrwały próbę czasu, nieodłącznie wpisując się w kulturę polską i europejską. Zostawił po sobie wspaniały dorobek, który od lat inspiruje kolejne pokolenia pianistów.

Miał talent, determinację i wartości, którym był wierny. Zajmował się tworzeniem jakości uniwersalnej.

Ile jest takich osób teraz? Które, współczesne nam, projekty przetrwają próbę czasu?

Żyjemy w świecie ciągłej zmiany, przemijającej mody i trendów, planowanego starzenia się technologicznego i ciągłej potrzeby bycia „agile”. W tak trudnych warunkach i ciągłej niepewności, łatwo jest wypaść z gry. Jednak zbyt mocne wchodzenie w analizę wiodących trendów, szukanie odpowiedzi na pytanie: „co się najlepiej sprzeda”,  zamiast próba poszukania odpowiedzi na pytanie: ”co będzie równie aktualne dzisiaj i za 100 lat” nie sprzyja robieniu rzeczy ponadczasowych. Czas weryfikuje aktualność, jednak ponadczasowość, to wartość, która wymyka się pojęciu czasu i sprawa, że dzieło jest zawsze aktualne.

Warto się nad tym zastanowić. Może dzięki tej refleksji za 10, 20 czy nawet 100 lat projektowane rozwiązanie będzie wciąż na czasie. Mimo, że będzie funkcjonować w świecie, którego nie jesteśmy w stanie teraz dobrze opisać, bo nie powstały jeszcze słowa, które nazwą rzeczy i zjawiska, które pojawią się w przyszłości.

Kolejny pianista skończył grać. Dokończyłem sernik i wróciłem do rozmowy.

Jakość jest w nas – moje wrażenia z Quality Excites 2014

W minioną sobotę miałem przyjemność wziąć udział w konferencji Quality Exictes, która odbyła się w Gliwicach. Organizatorem konferencji jest ekipa z firmy Future Processing. Była to już trzecia edycja QE, w mojej ocenie najbardziej udana. Wiem co mówię, ponieważ od 3 lat biorę udział w QE jako prelegent i świetnie znam ekipę, która organizuje ten ekscytujący event. Postanowiłem napisać kilka słów bardzo subiektywnego podsumowania z tej konferencji.

Jakość ekscytuje
Quality Exicets w swoim pierwotnym założeniu miała być darmową, jednodniową konferencją poświęconą zagadnieniom QA (Quality Assurance – Jakości Oprogramowania), skierowaną głównie do testerów, inżynierów ds. jakości, QA etc. Co jednak się okazało: tematyką jakości oprogramowania zainteresowana jest dużo szersza grupa osób. Na QE można spotkać dziesiątki programistów, managerów, product ownerów czy nawet projektantów. A wszyscy oni przyjechali po to, by rozmawiać o tym jak zapewniać wysoką jakość oprogramowania, czyli o niesamowicie istotnym elemencie procesu wytwarzania software’u, o którego potrzebie wiele osób przekonuje się dopiero wtedy, gdy zaczynają się problemy z wytwarzanym softem. Temat jakości oprogramowania jest mi bardzo bliski, ponieważ sam zaczynałem swoją karierę w IT jako tester, a później inżynier ds. jakości oprogramowania. Z resztą, swoje pierwsze kroki w tym obszarze stawiałem 6 lat temu pod okiem Daniela Deca. Decu, razem z Łukaszem Kempnym są pomysłodawcami tej imprezy. To właśnie ze ścieżki Quality Assurance wszedłem na ścieżkę Usability, a z niej na ścieżkę User Experience Design (parę słów o tym napisałem tutaj).

Konferencja co roku przyciąga coraz więcej uczestników, którzy zjeżdżają do Gliwic z całej Polski. W sobotę miałem okazję porozmawiać (a wieczorem pójść na imprezę) z osobami nie tylko ze Śląska, ale również z Wrocławia czy Gdańska. Fakt, że tyle osób chce przejechać przez całą Polskę, by wziąć udział w tej konferencji, dowodzi jej wartości.

Wraz z kolejnymi edycjami QE i rosnącym wokół niej zainteresowaniem, wzrasta również poziom prelekcji i warsztatów. Warto przy tym podkreślić, że poziom konferencji był wysoki już od pierwszej edycji, dlatego czapki z głów dla organizatorów, którzy włożyli bardzo dużo pracy, by skomponować tegoroczny program imprezy. W ramach konferencji odbyło się 7 warsztatów i 12 wykładów. Z racji tego, że sam współprowadziłem jeden z warsztatów, udało mi się wziąć udział tylko w trzech prelekcjach, z czego szczególnie jedna wbiła mnie totalnie w fotel i z której wyniosłem więcej, niż z wielu prelekcji, w których uczestniczyłem przez ostatnie miesiące na konferencjach w Polsce i zagranicą…

Jakość jest w nas
Taki właśnie tytuł miał wykład Pawła Pustelnika z Future Processing, który opowiadał o aspekcie jakości w projektach. Nie mówił on jednak o tym jak napisać test jednostkowy, albo skonfigurować Jenkinsa. Paweł opowiadał o ludziach, z którymi miał okazję pracować przez ostatnie 10 lat i o tym, jak dzięki tej współpracy lepiej poznawał siebie i budował swoje zrozumienie na temat jakości. Jakości, w której kluczowym elementem jest właśnie człowiek, a nie technologia.

Z abstraktu Pawła: „Właśnie o ludziach chciałbym opowiedzieć: o tym, co sprawia, że pracuje się im lepiej i co wpływa na jakość ich pracy. Chciałbym przedstawić kilka kluczowych elementów wpływających na motywację i satysfakcję z pracy zarówno pojedynczych osób, jak i teamów, a nawet organizacji. Podam przykłady na to, jak można poprawić jakość komunikacji, przyspieszyć proces zgrania się zespołu, wzmocnić poczucie tożsamości czy też dobierać odpowiednie osoby do ról liderskich.”

Nie był to w żadnym wypadku dobrze zapowiadający się, a w rezultacie nudny wykład o tym dlaczego warto „być Agile” z przykładami z książek i blogów, tylko bardzo osobista, niebanalna i pełna humoru historia. Historia przedstawiająca przemianę jaka dokonywała się u Pawła w sposobie myślenia na temat współpracy z ludźmi.  Paweł zaczynał swoją przygodę z IT jako programista piszący dla funu projekty opens ource’owe, później w ramach wielu projektów zmieniał role od szeregowego programisty, poprzez lead developera, lidera zespołu i project managera, do obecnej roli PMO Supervisora i osoby odpowiedzialnej za wdrażanie Agile we Future Processing.

Oprócz przykładów z życia, wykład odnosił się do wielu badań naukowych dotyczących elementów wpływających na lepsze funkcjonowanie zespołu jak i pojedynczych osób tworzących ten zespół. Najbardziej zapamiętałem fragment dotyczący motywacji i demotywacji. Otóż, brak motywacji, to nie to samo co demotywacja i błędem jest próba zwiększania motywacji, poprzez redukcję demotywacji. Proste i genialne. Jak tylko pojawi się nagranie z tego wykładu, to z przyjemnością je tutaj wrzucę.

pawel_pustelnik

Lean Canvas i MVP
W ramach QE wspólnie z dwiema Agatami i Kacprem poprowadziliśmy warsztaty z Lean Canvas i budowania MVP. Warsztaty poszły bardzo fajnie. Mieliśmy przyjemność pracować z niesamowicie kreatywną grupą, która wiele razy zaskoczyła nas swoimi pomysłami i podejściem.

Przygotowując warsztaty, chcieliśmy początkowo dać uczestnikom gotowe wyzwania, z którymi będą mierzyć się w trakcie warsztatu. Mocno przekonywałem, że warto stworzyć tematy społecznie zaangażowane, z jakąś wyższą ideą niż kolejny facebook. Jednak na całe szczęście Agaty i Kacper przekonali mnie, by zrobić to inaczej. Ustaliliśmy, że uczestnicy sami określą wyzwania projektowe, a my damy im do wylosowania grupy użytkowników docelowych dla których będą projektować oraz nakreślimy wysokopoziomowe obszary problemowe, z których każda grupa wybierze sobie jeden. Był to strzał w dziesiątkę, bo nie dość, że uczestnicy sami mogli zmierzyć się z definiowaniem wyzwania projektowego, to dodatkowo tematy jakie zaproponowali okazały się bardzo ambitne i zaangażowane społecznie. Jeden z nich dotyczył motywowania młodzieży gimnazjalnej do nauki i rozwoju. Drugi tworzył społeczność dla świeżo upieczonych rodziców. Ostatni z tematów dotyczył pomocy osobom niewidomym podczas zakupów w prawdziwych (nie internetowych) sklepach.

W ramach warsztatów uczestnicy przez większość czasu pracowali z wykorzystaniem Lean Canvas. Tematy były na tyle ambitne i dyskusje na tyle długie i ciekawe, że mimo dodatkowej godziny, o jaką przedłużyliśmy ten 4-godzinny warsztat, nie zdążyliśmy przygotowywać MVP.

Po warsztatach byliśmy bardzo zadowoleni z ich przebiegu oraz efektów jakie uczestnikom warsztatów udało się uzyskać na końcu, mimo że nie wyrobiliśmy się z całym materiałem. Myślę, że jest to dla nas dobra weryfikacja programu tego workshopu i lepiej uda nam się dopracować program 4 godzinny, oraz stworzymy całodniową wersję tego warsztatu.

Myślę, że najlepiej jakby uczestnicy warsztatów wypowiedzieli się w komentarzach. Ich feedback będzie dużo cenniejszy niż mój opis.

Na koniec jeszcze takie przemyślenie. W warsztacie wzięło udział 10 osób, mimo, że zapisanych było 20. Organizatorom Quality Excites bardzo zależy na tym, żeby tworzyć bardzo wysokiej jakości, ciekawy i merytoryczny event, który przy tym wszystkim jest darmowy. Mało jest takich inicjatyw, które są na takim poziomie i do tego za darmo. Ja jestem całym sercem za takim podejściem, sam mam podobny mindset – WUD Silesia to również wydarzenia darmowe. Ostatnio jednak coraz częściej zdaję sobie sprawę, że cena bardzo mocno oddziałuje na odbiór produktu… Anyway, zapisani, którzy zajęli innym miejsca, a nie przyszli, mają czego żałować.

workshop

Więcej zdjęć z warsztatów na moim fejsie. Organizatorzy też z pewnością za moment udostępnią zdjęcia na fan page’u konferencji.

After party
Tradycją QE jest afterka w siedzibie FP. Tak jak przy pierwszej edycji był to spontaniczny grill przy siedzibie firmy, w zeszłym roku większy grill niż ten rok wcześniej, tak w tym roku była to duża i bardzo fajnie zorganizowana impreza w nowym budynku firmy. Przyszło na nią sporo osób i chyba wszyscy bawili się bardzo dobrze – na pewno ja się dobrze bawiłem, bo wróciłem do domu po 3-ciej w nocy i pamiętałem tylko, że Quality Excites 2014, to był zdecydowanie dobry event. Czekam już na QE2015.