Planowanie szczęścia z pominięciem szczęścia

Na święta i nowy rok bardzo często życzymy sobie i wszystkim wokół dużo szczęścia. Okres ten jest również intensywny ze względu na różne podsumowania oraz plany i postanowienia noworoczne. Zacząłem się nad tym zastanawiać i doszedłem do następujących przemyśleń:

  1. Szczęście możemy rozumieć jako pomyślny zbieg okoliczności (luck), oraz jako stan ducha (happiness).
  2. Szczęście rozumiane jako pomyślny przypadek, czy zbieg okoliczności (luck), przekłada się na nasz stan ducha (happiness), jednak nie zawsze nasz szczęśliwy stan ducha wynika z pomyślnego zbiegu okoliczności, tylko np. ze zrealizowania założonych celów.
  3. Jeżeli robimy postanowienia noworoczne, planujemy zmiany, wdrażamy nową strategię, ustalamy cele, to w pewnym sensie przyjmujemy, że nasze szczęście (happiness) będzie wiązać się z realizacją założonych postanowień poprzez nasze proaktywne działania (przecież nie planujemy pomyślnych zbiegów okoliczności).
  4. Złudne poczucie kontroli nad otaczającą nas rzeczywistością (i naszą codziennością) sprawia, że w naszych narracjach zdecydowanie częściej przypisujemy sobie (oraz osobom, które lubimy / podziwiamy) odpowiedzialność za sukcesy, niż za porażki.
  5. W tych samych narracjach przerzucamy odpowiedzialność za sukcesy osób w żaden sposób z nami niezwiązanych na spotykający ich łut szczęścia (good luck), a nasze (i bliskich nam osób) niepowodzenia na brak szczęścia (bad luck), co często skutkuje naszym poczuciem nieszczęścia (unhappiness).

Żeby wyrwać się z tej koncepcyjnej pułapki i mieć więcej szczęścia rozumianego zarówno jako luck jak i happiness, a przy tym samym nie uciekać przed odpowiedzialnością za własne życie i codziennie podejmowane decyzje, postanowiłem:

  1. Zaakceptować, że w życiu zdecydowanie mniej zależy ode mnie, a dużo więcej od wielopoziomowego i bardzo dynamicznego kontekstu, w którym się znajduję. 
  2. Odpowiedzialnie podejmować decyzje w oparciu o ocenę / zrozumienie kontekstu, a nie (tylko i wyłącznie) w oparciu o przyjęty wcześniej plan.
  3. Znacząco zredukować ilość stawianych sobie celów, na rzecz odczuwania większej radości z bycia częścią procesu.
  4. Nie trzymać się kurczowo planu, za to uważniej obserwować co dzieje się tu i teraz. Wiąże się to również z formułowaniem mniejszej ilości oczekiwań, na rzecz większej otwartości umysłu (nie mówię tutaj o braku krytycznego myślenia, które uważam za bardzo istotne).
  5. Stwarzać sobie i innym więcej możliwości odnalezienia nieplanowanego szczęścia poprzez tworzenie (oraz wspieranie już istniejących) przestrzeni wymiany myśli i doświadczeń.

Na koniec tylko podkreślę: planowanie nie jest niczym złym. Wręcz przeciwnie, jest bardzo dobre. Natomiast bezrefleksyjne podążanie za planem i zamknięcie się na to, co codziennie przynosi nam życie to już nie najlepszy pomysł, ponieważ wtedy nasze zaplanowane (oczekiwane) szczęście może zamknąć nas na nieplanowane szczęście, które przecież może sprawić, że zupełnie przypadkowo odnajdziemy prawdziwe szczęście.

Good luck!

 

2040 – PRO8L3M

[Intro]
Ostatni pasażerowie lotu LO217 do Los Angeles proszeni są o pilne zgłoszenie się do wyjścia nr 9

Steez: Wywołaj „Oskar”
Oskar: Halo
Steez: No siemasz, co z tobą?
Oskar: Lecę, nie wiesz, co się dzieje na mieście?
Steez: Nie wiem, co się dzieje na mieście, ale tu już silniki grzeją
Oskar: Człowieku, jakiś zamach był. Cała Warszawa stoi
Steez: Nie no, nie świruj…
Oskar: No
Steez: No to będzie problem

[Zwrotka 1]
Znalazłem dziś przypadkiem zakurzony smartfon
To chyba dziewiąty iPhone
Pamiętam te czasy przed Wall Street plajtą
Wyciągam dłoń bioniczną po pełny starych płyt karton
Dzieciństwo i mord foty po nocy w Ritz Carlton
Wsiadam do fury – „podaj cel” – głos mówi bardzo miło
Brak fajery, jest autopilot
Ale nie lecę, a stoję w miejscu
Bo korki też w powietrzu
Jak zwykle sensor dwutlenku przekracza dopuszczalną ilość
W tle hologramy z ogromnym „Oszczędzaj wodę”
Gdy skończy się jak ropa, znowu nadejdą wojny hybrydowe
Czerń brudu kontra festyn newsów
Trzy miliardy Chińczyków, cztery Hindusów
Wchodzę w kodowany tryb, ściąga skrypt plik
Oni patrzą, w sieci nagi jak freak, co robi striptiz
Fura wali się w prawo, wolną mam przestrzeń wreszcie
Odrzucam videocall, lecąc nad gettem dwieście

[Refren]
Chciałeś, to masz – na HIV odporność
Chciałeś, to masz – 3-6 porno
Chciałeś, to masz – pierwszy kontakt
Chciałeś, to masz – drona za ziomka

[Zwrotka 2]
Odpalam kalendarz na soczewce
Zaraz do Los Angeles lecę
Godzina lotu, już więcej spędzę w korku na Okęcie
Kuszą promocje na implantów przeszczep
Dają im na raty jeszcze, zamiast tych baranów przestrzec
Z roku na rok więcej wyroków śmierci
Skazują częściej, jeśli zbrodnia ma miejsce w sieci
Wolność w niej to jakiś PR
Jednak ich obchodzi, że gwałcił i zabijał
On myślał, że to jego prywatny VR
Dwa czterdzieści jak zawsze cisnę
Chcę pokazać córce pszczołę, lecz nie przetrwał skażeń insekt
Równikowa dżungla jest martwa
Są osiedla na księżycu Marsa, połowa świata jest islamska
Alzheimer? Nie ma takich chorób
Przy błędzie DNA zostaje tylko tajny poród
Nie ma prawie głodu, odkąd powstały te farmy na Saharze
Co będzie z ludźmi, którzy to szamali? Czas pokaże

[Refren]
Chciałeś, to masz – kupić online implant
Chciałeś, to masz – pić z nią w VR drinka
Chciałeś, to masz – jeść stek z in vitro
Chciałeś, to masz – nawet, jak byłeś przeciwko

[Zwrotka 3]
Wredne tło w tle, zlana noc z dniem
Obcych traktuję jak w „Ofiarach wojny” Sean Penn
Walka o surowce, przeraża mnie front ten
Mam tytanową dłoń i wiem, co grozi, gdyby mnie ściął sen
Waluta ogólnoświatowa. Udało się mózg zmapować
To po tygodniu centralny bank zhackował
A pogoda od trzech dni
Tropikalny sztorm nad Polską, a oni mówią „Nie ma obaw”
Koniec plastiku, wszystko z kompozytów rozkładalnych
„Użyj i zjedz. Koniec śmietników” – rząd oznajmił
Zabawki drukuj w 3D, kiedyś made in China
Mnie ojciec brał nad Wisłę, ja słyszę „Tato, podróż orbitalna!”
Minione czasy zawsze ze mną są tu
W marszu doświadczeń dług właśnie odebrać chcą swój
Desperat na setnym piętrze chce, bym krzyknął „Stop, stój!”
Ja nie mam czasu, więc wyjściem jedynie skok w dół

[Refren]
Chciałeś, to masz – na HIV odporność
Chciałeś, to masz – 3-6 porno
Chciałeś, to masz – pierwszy kontakt
Chciałeś, to masz – drona za ziomka
Chciałeś, to masz – kupić online implant
Chciałeś, to masz – pić z nią w VR drinka
Chciałeś, to masz – jeść stek z in vitro
Chciałeś, to masz – nawet, jak byłeś przeciwko

Autor: Oskar Tuszyński
Źródło: http://genius.com/Pro8l3m-2040-lyrics

Istota problemu

27934478965_88d0755d83_k

Każdy problem jest wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju. Nie istnieją dwa takie same problemy. Może jedynie istnieć ten sam problem dla wielu osób.

Skoro już mowa o ludziach, to warto dodać, że każdy problem dotyczy wybranej grupy ludzi, którzy w jakiś sposób są z nim w danym kontekście i momencie czasu powiązani.

Każdy z nas spogląda na problem przez pryzmat swoich kompetencji i doświadczenia. Możemy patrzeć na problem jak na obraz i za każdym razem interpretować go w inny sposób. Problem jednak pozostaje ten sam. Nasze postrzeganie się zmienia.

Problem ma swoje przyczyny, często bardzo mocno ukryte, więc dotarcie do korzeni problemu potrafi zająć sporo czasu. Możliwe, że problem, na który patrzymy, jest tylko symptomem większego problemu, który wciąż pozostaje w cieniu. Trzeba dojść do korzeni.

Problem lubi wiązać się z innymi problemami, więc starając się go zrozumieć, warto szeroko spojrzeć na jego otoczenie. Czasem próbując rozwiązać problem, możemy  stworzyć większe i poważniejsze problemy, których konsekwencje poznamy dopiero za jakiś czas. Dlatego tak istotne są całkowite skupienie się na problemie i ciągłe zadawanie pytań. Rozwiązywanie problemów splątanych z innymi, niezdefiniowanymi jeszcze problemami, prowadzi do nieznanych konsekwencji.

Problem jest zdecydowanie bardziej fascynujący niż rozwiązanie. Rozwiązań jednego problemu może być bardzo wiele, jedne lepsze inne gorsze. Problem pozostaje niezmienny.

Problemy są jak pytania – zawsze prawdziwe, a rozwiązania jak odpowiedzi – najczęściej niepełne, często błędne. Definiowanie problemu to poszukiwanie prawdy, pragnienie wiedzy i mądrości. Rozwiązania są najczęściej chwilowe, krótkowzroczne, niekompletne.

Poszukujmy korzeni problemów. Róbmy wszystko, by zrozumieć kim są Ci, którzy z danym problemem się mierzą.

A gdy zdefiniujemy w końcu problem, to szukajmy rozwiązań, które mają szansę przetrwać próbę czasu. W świecie wszechogarniającej tandety, pogoni za pieniędzmi i sławą, coraz większego poczucia bezsensu, ostatnią rzeczą jakiej nam potrzeba, to kolejnych, ulotnych rozwiązań. Nie chodzi o to, by być pierwszym, który zaproponuje rozwiązanie, ale ostatnim, który ostatecznie problem rozwiąże.

Miejmy odwagę zadawać pytania. Próbujmy zrozumieć problem w jego całej złożoności i nie poszukujmy szybkich odpowiedzi.

Tekst ten dedykuję swoim studentom ze studiów User Experience Design na SWPS Katowice. 

GilbFest XVII

Za pół godziny lecę do Londynu na GilbFest. Jest to organizowane od 17 lat przez Toma Gilba zamknięte seminarium dotyczące IT, a ściślej mówiąc dotyczące inżynierii oprogramowania oraz zarządzania projektami informatycznymi.

Kim jest Tom Gilb? 

Tom jest jednym z największych światowych ekspertów zajmujących się inżynierią oprogramowania. Jest on autorem setek artykułów oraz 10 książek dotyczących tego zagadnienia. Tom ma obecnie 76 lat i wciąż bardzo aktywnie udziela się jako konsultant oraz autor.

Jak się znalazłem na GilbFest XVII? 

Poznałem Toma w kwietniu na konferencji Agilia Olomouc, na której byłem prelegentem. Miałem przyjemność zjeść z nim lunch i chwilę porozmawiać. Wcześniej tego dnia, w trakcie swojego wystąpienia, Tom wspominał kilkakrotnie o GilbFest, więc zapytałem go, jak można wziąć w tym udział. Odpowiedział, że trzeba mieć z 30-40 lat doświadczenia w branży i kilka większych publikacji. Niestety, nie spełniałem tych kryteriów, więc podziękowałem za odpowiedź. Tom jednak zaproponował że da mi minutę, żebym spróbował swoich sił i odpowiedział na pytanie: Co mógłbyś opowiedzieć interesującego, opartego na swoim doświadczeniu w temacie „Simplicity”, co mogłoby mnie zainteresować i przekonać, by dać Ci szansę? Przeszedł mi do głowy jeden projekt społecznie zaangażowany, który od prawie dwóch lat realizujemy po godzinach pracy wspólnie z grupą przyjaciół. Opowiedział mu o nim.

Tom uznał, że temat jest interesujący, więc da mi miesiąc na przekonanie go, że jestem gotowy, by wziąć udział w jego seminarium.

Miesiąc później przesłałem do niego abstrakt wystąpienia. Po wymianie kilku kolejnych maili odpisał, że będzie mu miło mnie gościć.

Mimo, że do tej pory miałem przyjemność występować na wielu konferencjach w Polsce i zagranicą, m.in. wspólnie z Agatą wystąpić na tej samej scenie co Indi Young, albo opowiadać o odpowiedzialności projektanta, chwilę po tym jak Khanjan Mehta powiedział na ten temat wszystko, to jednak wyjazd na GilbFest stanowi (przynajmniej w mojej głowie) największe jak do tej pory wyzwanie.

Przede mną 5 dni w gronie Toma i jego kilkunastu przyjaciół z branży, którzy dorównują mu wiedzą, doświadczeniem i osiągnięciami.

Cieszę się i liczę, że bardzo dużo się nauczę. Nie pozostaje mi nic innego, jak aktywnie słuchać.

Kilka pytań dot. dobrej współpracy UXa i Product Ownera – pytania z Agile Silesia #12

12622354_1002986876438516_7132958908167560290_o

Wczoraj na Agile Silesia #12 miałem wielką przyjemność opowiedzieć o moich doświadczeniach ze współpracy z Product Ownerami, z którymi pracowałem przez ostatnie 7 lat. Była to polska wersja wykładu, który już wcześniej prowadziłem na Agile by Example 2015 i Product Development Days 2015. Zainteresowanych odsyłam do slajdów i nagrania z ABE15.

Podczas wykładu, który planowo miał trwać około 20 minut, a razem z dyskusją przeciągnął się do godziny, padło wiele bardzo dobrych pytań. Bardzo Wam za nie dziękuję. Trzy z nich postanowiłem dodatkowo omówić na blogu.

„Common” approach:

Zrzut ekranu 2016-02-03 o 23.28.19

„Caring” approach:

Zrzut ekranu 2016-02-04 o 08.47.31

1.Czy to aby nie Scurm Master, albo Agile Coach powinni wyjaśnić głównym zainteresowanym jaki jest zakres odpowiedzialności Product Ownera i UX Designera, a potem przypilnować, by osoby w tych rolach robiły to co do nich należy? Czy wtedy, zaprezentowany przez Ciebie model dalej ma sens? Dodatkowo, czy model nie jest oparty tylko na Twoich doświadczeniach, przez co może nie sprawdzić się w innym kontekście? 

Bardzo dziękuję za te pytania. Wszystko, o czym opowiedziałem na wykładzie to moje osobiste doświadczenia. Nie lubię nie swoich case’ów, a przez ostatnich 7 lat udało mi się zebrać ich na tyle dużo, że mogę długo o nich opowiadać. To, co jest bardzo celne w tym pytaniu, to fakt, że specyfika firmy, w której pracowałem i relacje biznesowe z klientami, w jakich uczestniczyłem, nie są podręcznikowe, ale mocno życiowe. Wykład odnosił się do specyficznego kontekstu mojej pracy, dlatego z pewnością część problemów, o których opowiadałem w innym kontekście mogłoby być rozwiązanych przez dobrego Scrum Mastera, czy Agile Coacha.

W innym kontekście, taki Scrum Master mógłby spokojnie pomóc określić zakres odpowiedzialności i przypilnować, by każdy w zespole robił to w czym jest najlepszy i sprawnie tworzył wartość dla produktu. Wtedy zaprezentowane przeze mnie wskazówki nie musiałyby być aż tak istotne, ponieważ niedopowiedzenia czy ryzyko konfliktu na linii UX Designer – PO byłyby minimalizowane przez podejmowane przez Scrum Mastera działania.

Jednak w złożonych relacjach biznesowych, w których uczestniczyłem, gdzie zespół był rozproszony nawet po kilku krajach, sam klient (PO) był na stałe np. w Wielkiej Brytanii i dodatkowo projekty nie były robione w czystym Scrumie, wtedy, by praca szła do przodu, należało się skupić na zbudowaniu dobrej relacji, a nie na twardym trzymaniu się swojej roli.

Z moich doświadczeń w takich projektach, UX Designer często wchodził w rolę proxy PO (sic!). Podchodząc do ustawienia współpracy w taki sposób, jaki zaprezentowałem podczas wykładu, UXowiec zaczynał odgrywać kluczową rolę w projekcie.

Rzeczywistość, którą poznałem często uciekała podręcznikom i dobrym praktykom, które z powodzeniem działają w wielu przypadkach, za to wymagała dużej pokory i wielu długich tygodni, a nawet miesięcy budowania opartej na zaufaniu relacji z Product Ownerem.

2.Czy model, który pokazujesz, odnosi się też do innych ról w projekcie, np. developerów albo testerów?

Tak. To jest bardzo prosty i zdroworozsądkowy model, który można zastosować do wielu ról projektowych. Ba, można na nim oprzeć bardzo wiele innych sytuacji, gdzie współpracują / współegzystują ze sobą ludzie. Pewnie jakby się dobrze zagłębić w literaturę, albo przeszukać internet, to można by znaleźć podobny model, tylko pewnie dotyczący innego kontekstu. To co jest w nim najważniejsze, to wskazanie, że pokrywające się kompetencje, wcale nie muszą prowadzić do konfliktu. Natomiast, mogą, a nawet powinny prowadzić do synergii.

3.Skąd mamy dowiedzieć się o rzeczach, o których istnieniu nie wiemy, a które mogą być istotne dla sukcesu produktu?

Podczas wykładu zaznaczyłem, że w ramach współpracy należy mocno skupić się na tym, by jak najszybciej identyfikować niewidoczne zagadnienia, które mogą okazać się bardzo istotne dla sukcesu produktu.

Na początku każdego projektu większość rzeczy, które określamy jako istotne, to tak naprawdę nasze założenia. Rzeczy, których jesteśmy naprawdę pewni jest bardzo niewiele. Dodatkowo, na samym początku wymagania są najczęściej wysokopoziomowe i dosyć trudno jest stwierdzić, czy są one w ogóle poprawne. Zwinne metodyki odgrywają dużą rolę w ograniczaniu niepewności związanej z poprawnością wymagań, ponieważ umożliwiają ich dosyć szybką weryfikację. Dodatkowo, badania i prototypy wykonywane przez UX Designerów pomagają tę niepewność jeszcze szybciej i jeszcze taniej zmniejszać.

Jak się dowiadywać o rzeczach, o których nie wiemy? Jak to powiedział Steve Blank: „In a startup no facts exist inside the building, only opinions.”  Dlatego polecam, by tak często jak to możliwe, rozmawiać z użytkownikami, budować prototypy,  testować je z udziałem użytkowników, a następnie wyciągać z tych testów wnioski. Dzięki temu będziemy szybciej podejmować właściwe decyzje biznesowe. Dobrze prowadzony proces projektowy i świadome wsłuchiwanie się w to, co mówią do nas użytkownicy, pozwala nam poznać ich potrzeby. Rozumiejąc te potrzeby możemy budować produkty, które mają szansę odnieść rynkowy sukces.

12654507_1011335485603655_1989787995538281329_n

Bardzo dziękuję za wszystkie pytania. Było mi na prawdę miło uczestniczyć w 12-tej edycji Agile Silesia. Do zobaczenia!

Stary rok, Nowy rok

564857_10150813575427342_719797799_n

Skończył się rok 2015. Był to okres moich największych życiowych decyzji, zmian i wyzwań. Nie pamiętam drugiego roku, w którym tak wiele rzeczy wydarzyło się, zarówno w moim prywatnym jak i zawodowym życiu. Dużo się nauczyłem i dowiedziałem na swój temat. To był dla mnie bardzo cenny rok.

Już teraz mogę Wam zdradzić, że to co było w 2015, to tylko zapowiedź tego co mnie czeka w 2016.

Nie chcę teraz pisać o zmianach i planach. Przyjdzie i na to czas. Jednak, to co jest dla mnie najważniejsze, pozostaje niezmienne. W 2016, tak samo jak w latach poprzednich, będę codziennie rano wstawać i robić swoje, najlepiej jak to tylko możliwe. Jako projektant od lat pozostaję wierny wartościom Human-centered Design, niezależnie od wszelkich okoliczności, tak też będzie w 2016.

Mimo wielu tajemnic, jakie skrywa przede mną nadchodzący rok, wiem też, że co by się nie wydarzyło, to mam wokół siebie ludzi, na których mogę liczyć, tak samo jak oni mogą liczyć na mnie i to dodaje mi odwagi. Z optymizmem patrzę w przyszłość.

Życzę Wam wszystkiego dobrego w Nowym Roku! Róbcie to co słuszne i się nie dajcie!

„W końcu człowiek nie powinien pytać o sens swojego życia, lecz raczej przyjąć do wiadomości, że to on jest o to pytany. Każdy człowiek na świecie przypytywany jest przez życie; każdy może mu odpowiedzieć tylko, odpowiadając za własne życie; odpowiadać życiu można jedynie przez bycie odpowiedzialnym.” -Viktor Frankl, Man’s Search for Meaning

UX Designer meets Product Owner [Video]

abe_cover

We wrześniu wystąpiłem na konferencji Agile by Example, podczas której podzieliłem się kilkoma wskazówkami dotyczącymi układania współpracy pomiędzy UX Designerem i Product Ownerem. Slajdy z tego wykładu opublikowałem we wcześniejszym wpisie. Poniżej zamieszczam nagranie z wykładu. Jeżeli macie pytania dotyczące tego o czym opowiadam, to zachęcam do wpisywania ich w komentarzach pod tym postem.

Miłego oglądania!