Design zmienną jest

W miniony czwartek miałem przyjemność uczestniczyć w konferencji UX Poland 2015. Wśród większości dobrych i jednego świetnego wykładu znalazł się też wykład, który mocno zapadł mi w pamięć, ze względu na pewną tezę, z którą nie potrafię się zgodzić.

Pan Andrea Picchi w wykładzie pt. „A cognitive approach to ecosystem design” (slajdy z prezentacji są tutaj), wykorzystując metaforę ze świata programowania, przedstawił następującą tezę:

  • Design (w rozumieniu produkt / usługa) jest stałą,
  • Użytkownik jest zmienną,
  • Kontekst jest zmienną.

W prezentacji pana Picchi słowo design odnosiło się do produktu, a nie wzorca, umożliwiającego powielanie (wykorzystując jeden „design” jesteśmy w stanie wytworzyć np. wiele egzemplarzy tego samego produktu, albo wiele instancji tej samej aplikacji mobilnej).

No dobra, czy design jest czymś stałym?

„Stała” zbudowana ze zmiennych

Sam bardzo często w swoich prezentacjach posługuję się następującym rysunkiem:

user_context

Rysunek ten pomaga mi wyjaśnić jak wygląda interakcja pomiędzy projektowanym produktem a użytkownikiem, oraz podkreślić, że interakcja ta osadzona jest w jakimś konkretnym kontekście. W sposób bardzo świadomy przedstawiam na tym obrazku osobno produkt i osobno kontekst, jednak nie twierdzę, że produkt jest czymś stałym.

Produkty powinny zachowywać się w sposób spójny i przewidywalny, niezależnie od kontekstu w jakim są używane i niezależnie od tego, kto z niego korzysta, jednak nie świadczy to wcale o ich „stałości”, tylko o ich niezmienności ze względu na zmianę kontekstu i użytkownika. Oczywiście, coraz częściej widzimy produkty,  które „wiedzą” kto z nich korzysta, gdzie czy kiedy, dzięki temu „potrafią” zmienić swoje zachowanie ze względu na zamianę kontekstu użycia, czy zmianę użytkownika. Jednak nie o taką, zaplanowaną zmienność mi chodzi.

Produkt (design) sam w sobie nie jest czymś stałym, ponieważ:

1. Produkty zbudowane są z wielu pomniejszych produktów.

Np. aplikacja mobilna może wykorzystywać kilka różnych technologii, zewnętrznych bibliotek, usług udostępnianych przez zewnętrzne serwisy etc. Każda zmiana w elemencie składowym produktu zmienia cały produkt. Czy fakt złożoności ostatecznego produktu naprawdę ma świadczyć o jego stałości, czy raczej o jego zmienności?

Przykładem spoza IT może być usługa offline, której elementem jest człowiek. Czy osobę, która jest istotnym elementem usługi, mamy traktować jako stałą, a w tym samym czasie użytkownika jako zmienną?

2. Technologia, z której zbudowany jest produkt, nie jest stała.

Niezależnie czy np. mówimy o IT, materiałach budowlanych, czy o urządzeniach mechanicznych, to nigdy nie możemy w 100% przewidzieć jak zachowa się dana technologia w konkretnych okolicznościach. Możemy, nieraz z bardzo dużym prawdopodobieństwem, określić jej stabilność, ale raczej wątpiłbym w zapewnienia co do jej stałości.

Mimo, że tyle uwagi poświęca się kontroli jakości, w tym testowaniu warunków skrajnych, to czasami dochodzi do sytuacji, w których mimo wielu testów, technologia zachowuje się w sposób wykraczający poza wszelkie przewidywania.

Zatem, czy nie zawsze stabilna i bardzo często nie do końca zrozumiała przez inżynierów technologia jest stałą czy zmienną?

Wszystko jest kontekstem

W rozważaniach nad stałością / zmiennością designu, możemy też uwzględnić perspektywę użytkownika.

Jesteśmy otoczeni tysiącami produktów i usług. Z obecności większości z nich nie zdajemy sobie nawet sprawy. Są one dla nas tak oczywiste, że nasze zdziwienie i świadomą reakcję częściej może powodować ich brak, niż ich obecność.

Nam (projektantom), często wydaje się, że nasz produkt jest dla użytkownika najważniejszy. Że zaprojektowane przez nas krzesło, stół, albo aplikacja mobilna są w centrum jego zainteresowania. Jednak użytkownicy mniej skupiają się na produkcie, a bardziej na celu jaki mogą osiągnąć przy jego wykorzystaniu. To wszystko co projektujemy i co otacza człowieka, stanowi dla niego kontekst jego codzienności. Pojęcie „intuicyjny design” – a jak wiadomo teraz wszystko musi być intuicyjne – sugeruje, że w interakcję w dużej mierze powinno być zaangażowane nasze myślenie szybkie. Bardzo świadomie projektujemy tak, by nasze produkty stanowiły tylko narzędzie realizacji celów, a nie cel sam w sobie.

Siedzisz właśnie na zaprojektowanym krześle, w zaprojektowanym pokoju, w którym znajduje się mnóstwo zaprojektowanych przedmiotów. Jednym z tych przedmiotów jest zaprojektowany przez kogoś komputer, na którym masz uruchomioną (również zaprojektowaną) przeglądarkę, w której wyświetlasz zaprojektowany szablon bloga, w którym widoczny jest ten tekst. I co z tego? W tym konkretnym momencie zupełnie nic. Skupiasz się na treści tekstu, a wszystko co Cię otacza i wszystko z czego korzystasz, by przeczytać te słowa jest kontekstem tej konkretnej czynności. Jak zaczniesz zastanawiać się nad innymi rzeczami, które Cię teraz otaczają i np. uznasz, że cieszy Cię fakt, że siedzisz na wygodnym krześle, albo że warto byłoby pomalować ściany, to jest to już inna chwila i inne doświadczenie, a Twoja uwaga jest skupiona na czymś innym niż na tekście – w takim przypadku tekst staje się elementem kontekstu. Mógłbyś nawet powiedzieć „Czytałem / czytałam tekst na blogu Nowego, gdy nagle zacząłem / zaczęłam rozglądać się po pokoju i uznałem / uznałam, że warto pomalować ściany.”

Produkty i usługi są elementami składowymi kontekstu. To, który produkt jest dla nas w danej chwili istotny i stanowi dla nas narzędzie realizacji celu, a nie jest elementem kontekstu, wynika z tego ile w danym momencie poświęcimy mu uwagi.

Jeżeli produkt byłby „stałą” i jednocześnie stanowił kontekst dla użytkownika, to wtedy kontekst byłby zbiorem stałych. Można by wtedy powiedzieć, że kontekst jest zmienną (idąc za tezą pana Picchi) złożoną ze stałych wartości, więc też powinien przyjmować stałą wartość. Jeżeli jednak kontekst składa się z produktów i jest zmienny, to tak samo produkt składający się z innych produktów i usług też powinien być rozumiany jako zmienna.

Epilog

Uff.. od czwartku „chodził za mną” ten tekst i cieszę się, że jest on już na blogu, a nie tylko w mojej głowie.

Niestety, w trakcie konferencji nie miałem okazji porozmawiać panem Picchi, by lepiej zrozumieć jego punkt widzenia oraz podzielić się z nim powyższymi przemyśleniami. Może jeszcze kiedyś nadarzy się ku temu okazja.

A niedługo napiszę post o moich wrażeniach z konferencji UX Poland. Stay tuned!

Zdjęcie tytułowe pochodzi z oficjalnego fan page’u konferencji UX Poland.

Tweet about this on Twitter0Share on Facebook0Share on Google+0Email this to someone