Kilka faktów o „IT- arystokracji”

it_arystokracja

Przeczytałem właśnie artykuł Pana Tomasza Molgi z natemat.pl pod tytułem: IT-arystokracja. Najbardziej zepsuta pensjami i przywilejami grupa zawodowa. Póki jestem „na świeżo” po lekturze tego tekstu, postanowiłem go skomentować.

Ponieważ jestem z branży IT, podobnie jak większość moich znajomych – „IT-arystokratów, zepsutych przywilejami, którzy bez mrugnięcia okiem przejdą do konkurencji za 500 zł podwyżki”, postanowiłem opisać kilka faktów, o których autor zapomniał wspomnieć.

Wiem, że można pisać teksty oparte na sprawdzonych danych, wiedzy i sensownych przemyśleniach. Mocno liczę, że jeżeli ktoś naprawdę jest zainteresowany stanem branży IT w Polsce, to podejmie merytoryczną dyskusję w tym temacie.

Nie chcę swoim postem udowodnić, że wszyscy informatycy są fajni i szlachetni. Oczywiście, że nie. Nie chcę jednak, żeby większość zbierała baty za zdecydowaną mniejszość. Większość osób, z którymi miałem i mam przyjemność pracować od kilku ładnych lat, to zupełnie normalni ludzie. Oczywiście, jak wszędzie, zdarzają się osoby, które robią wiochę, ale to nie jest kwestia bycia informatykiem, tylko co najwyżej kwestia złej kultury wyniesionej z domu i kwestia bycia burakiem.

A teraz fakty, których zabrakło w tekście.

Fakt 1: Informatykiem trzeba najpierw zostać.
Czytając artykuł w natemat.pl można odnieść wrażenie, że jest w Polsce jakaś grupa rozwydrzonych osób, które skądś nagle się pojawiły i każą sobie płacić dużo pieniędzy. A przy tym jeszcze ubierają się w ponaciągane sweterki i flanelowe koszule jak jacyś bezdomni.

Fakty są zgoła inne. Większość osób, które w swoim dorosłym życiu pracuje w zawodzie programisty / QA / managera projektów IT etc., swoją przygodę z informatyką zaczęły już w bardzo młodym wieku. Pamiętam jak sam w szkole podstawowej pisałem swoje pierwsze programy w Pascalu i dłubałem stronki w HTML. Podobnie zresztą jak większość moich kolegów. Obecnie świetnych specjalistów z branży. Nauka przedmiotów ścisłych przez całą młodość, dobrze zdana matura z matematyki i fizyki, dobra znajomość angielskiego to kolejne elementy, które teraz procentują. Następnie 5 lat, wcale nie najprostszych, studiów. Kto kończył informatykę ten wie.

Co do wieku, w którym zaczyna się przygodę z informatyką, to polecam zobaczyć ten filmik.

Tuż po studiach, lub często jeszcze w trakcie studiów, wielu młodych informatyków zaczyna swoją pierwszą pracę, i tu uwaga: nikt wcale nie chce dużo płacić. (Ja zacząłem pracę w IT tuż po drugim roku studiów. Zarabiałem porównywalną kasę do tej, którą zarabiałem jako kelner w jednym z Gliwickich pubów;)) Kasa jednak nie ma znaczenia, bo w tej pierwszej, wymarzonej pracy, wiele osób mogłoby pracować za darmo, ponieważ dopiero będąc w firmie, niezależnie czy w dużej korporacji IT, czy startupie, człowiek dowiaduje się o co w tym wszystkim chodzi. W tak młodym wieku, to właśnie możliwość zdobywania doświadczenia od starszych kolegów i koleżanek z branży jest tak niezwykle cenna. Kto nie pamięta pierwszego czerwonego builda, błędnie przetestowanej formatki, zarwanych nocy i świętowania udanego release’u wspólnie z całym teamem?

Dodam jeszcze tylko, że większości osób, z którymi się przyjaźnię od lat, którzy podobnie jak ja kończyli informatykę, nigdy się w domu nie przelewało. Wszyscy widzieli, jak rodzice muszą ciężko pracować, by związać koniec z końcem. Właśnie przez to, tak wielu z nas ma bardzo duży szacunek do pracy. Ci co nie szanują pracy, bardzo często mieli po prostu wszystko podane pod nos. Nie znam zbyt wielu takich osób w IT.

Fakt 2: Informatyk informatykowi nie równy.
Tekst nie wyjaśnia, kim w zasadzie jest ten cały informatyk.

Za Wikipedią:

Informatyk (łac. informare, -atum: obrazowo opisać) – osoba, która wykształciła się na specjalistę w dziedzinie nauk komputerowych, posiadającego wiedzę i umiejętności na temat ogółu metod tworzenia, przetwarzania i przekazu informacji oraz znającego budowę i zasady działania urządzeń komputerowych, a także potrafiącego tworzyć, przekształcać i przekazywać dane za pomocą programów komputerowych, wykorzystujących umieszczone w nich informacje do określonych działań. Zwykle jest to osoba o wysokim stopniu świadomości ogólnych i szczegółowych zasad tworzenia urządzeń i tworzenia oprogramowania, znająca języki programowania i potrafiąca stosować wiedzę teoretyczną w praktyce.

Ja dodam od siebie tylko tyle. W mowie potocznej informatyk to zarówno Senior Java Developer jak i pan Janek, który instalował Worda pani Basi z księgowości. Pisząc tekst do szerokiej publiczności, warto wyjaśnić odbiorcy o kim się dokładnie pisze.

Fakt 3: Nikt nie zmienia pracy 2 razy w roku.
Ja przynajmniej nigdy nie spotkałem się z takimi osobami. No chyba, że były to bardzo słabe osoby i zmiana pracy nie była tylko i wyłącznie spowodowana ich decyzją. Wdrożenie się w projekt trwa od kilku tygodni, do nawet kilku miesięcy. Projekty w IT potrafią trwać lata, dlatego jeżeli ktoś już wchodzi w jakiś temat, to pracuje nad nim przez dłuższy okres.

W najlepszych na świecie firmach IT rotacja pracowników (dobrowolne odejścia) wynosi około 3% w skali roku. Przeciętnie ten wskaźnik nie przekracza 7 – 8%. Jeżeli rotacja jest powyżej 15% to znaczy, że z daną firmą jest coś nie tak. Patrząc na te liczby jasno widać, że mało jest osób, które „bez mrugnięcia zmienią pracę za 500 zł podwyżki”. Zmiana pracy wiąże się z dużymi wyrzeczeniami, często też ze sporą odwagą.

Jeżeli ktoś decyduje się w końcu zmienić pracę, to albo czuje, że przestaje się rozwijać w tym, co w danym momencie robi, albo np. przeprowadza się do innego miasta, albo naprawdę dostał bardzo dobrą ofertę z innej firmy, która nie tylko wiąże się z wyższym wynagrodzeniem, ale również z ciekawszym wyzwaniem. Dla informatyków dużo częściej znaczenie ma projekt, przy którym się pracuje, niż kasa, którą się zarabia. Kilku moich kolegów zrezygnowało z pracy w firmie, by w tym czasie rozwijać własne projekty, za które przez spory kawałek czasu nikt im nie chciał płacić.

Fakt 4: To wiele osób na około robi zamieszanie, a nie informatycy.
Potwierdzam informację podaną w tekście, że brakuje dobrych specjalistów do pracy. Technologia jest teraz podstawą funkcjonowania naszego świata. Dobrzy programiści potrzebni są wszędzie, ponieważ technologia weszła w nasze życie tak bardzo, że nie potrafimy bez niej żyć i funkcjonować. Poza tym, nie piszę się jednego programu, który później działa przez 100 lat. Technologię trzeba utrzymywać i rozwijać, by lepiej spełniała oczekiwania ludzi i pomagała rozwiązywać ich problemy. Oczywiście, sporo z nią jest też zamieszania, ale nie o tym chciałem teraz pisać.

Największą wartością dla firm IT są ludzie. Brak dobrych specjalistów dostępnych na rynku pracy sprawił, że firmy w różny sposób starają się przyciągać do siebie ludzi. Niektórzy oferują więcej kasy, niż obecny pracodawca, inni, jak cytowany Prof. Filipiak biegną i kupują 100 Renault, a jeszcze inni budują fajną atmosferę w firmie i starają się ludziom zapewnić ciekawe projekty. W zależności od podejścia, jedne firmy przyciągają do siebie albo ludzi, z pasją, inne tych kierowanych motywacją finansową, a jeszcze inne przyciągają ludzi większym poczuciem stabilności.

Fakt 5: Praca w IT wydaje się być pracą marzeń…
Jasne, przecież większość programistów siedzi przy kompie, pisze te robaczki w nawiasach i jeszcze połowę czasu w pracy spędza grając piłkarzyki. Bądźmy poważni, praca w IT, to jest ciężka intelektualna praca, która podobnie jak inne prace, które głównie opierają się na myśleniu, nie kończy się z momentem, w którym wstajemy od komputera.

W nowoczesnych firmach IT praca wygląda inaczej niż w większości innych branży. Wynika to z tego, że ludzie, którzy w IT są od lat, na bieżąco wyciągają wnioski z tego jak realizowane są projekty, co wpływa na ich sukces etc. Głównym składnikiem sukcesu projektu są ludzie, nie technologia, dlatego każdy rozsądny project manager, czy właściciel firmy IT mocno pracuje nad tym, by tworzyć przyjazne środowisko pracy.

Dobra atmosfera przekłada się na na kreatywność i zaangażowanie ludzi, a to przekłada się na sukces.
Zwinne metodyki prowadzenia projektów, ciągłe doskonalenie, praca zespołowa, miła atmosfera, to coś, co z pewnością przydałoby się wdrożyć wszędzie. Boli mnie fakt, że tak mało osób spoza IT,  korzysta z tych prostych, skutecznych i sprawdzonych sposobów pracy. To naprawdę się sprawdza i wiele rzeczy działało by zdecydowanie lepiej, gdyby sposób pracy w IT przenieść do innych branży.

Fakt 6: Polscy inżynierowie rulez.
Mamy w Polsce z kogo być dumni. Polscy inżynierowie wygrywają międzynarodowe konkursy. Jako naród nie powinniśmy mieć żadnych kompleksów jeżeli chodzi o nasz potencjał intelektualny. Wystarczy popatrzeć na kilka ostatnich niusów:

Podobnych artykułów mógłbym tutaj wrzucić dużo więcej.
Szkoda, że większość z tych osób za chwilę wyjedzie za granicę. W Polsce przydałaby się duża i merytoryczna dyskusja, co zrobić, żeby zatrzymać największe talenty w kraju. Szukanie tanich sensacji ku wątpliwej uciesze tłumów, wcale tej dyskusji nie pomaga. Ale cóż się dziwić, „taki mamy klimat”.

Tweet about this on Twitter0Share on Facebook0Share on Google+22Email this to someone
  • Dominik

    Najbardziej rozbawiło mnie to magiczne 10 tyś pln jako majątek i ten samochód służbowy. Niech zacznie płacić tak jak na zachodzie to nie będzie musiał dawać służbowego samochodu. Znajomy wyjechał i po 3 miesiącach zastanawia się jaki model Porsche kupować, a na dzień dobry dostał 10K ale USD plus bonusy typu dom (z basenem) na rok, a nie jakieś karnety na siłownie.

    • tloth

      10K$ na ogólnym zachodzie to wcale nie musi być rewelacyjna pensja, a co najwyżej średnia:)
      Ale z generalnym przesłaniem się zgadzam — to jest ta sama konkluzja, która wynikła w komentarzach pod podobnym artykułem na wroclaw.gazeta.pl -> zamiast się angażować w jakieś akcje, by Wrocław ściągał nowych ludzi, jest coś, co może ludzi bardzo łatwo zatrzymać, zwłaszcza przy relatywnie niskich kosztach życia, i jest to drobna podwyżka:)

      • Tomasz Kowalczyk

        Bez przesady w drugą stronę – 10k USD miesięcznie czyli 120k USD rocznie to wysoka pensja w IT (dla inżyniera / programisty i to na poziomie seniora). Kiedyś czytałem opracowanie z którego wynikało, że 40-60k to niska 60-90k to średnia a 90-120k to wysoka (najwyższe pensje sięgały 150k USD rocznie, ale to były jednostki). Wszystko oczywiście zależy od miejsca, jak ktoś mieszka w SF, to wiadomo, że i 120k „da się wydać”.

    • msq

      Najbardziej rozbawiło mnie to magiczne 10 tyś pln jako majątek

      No mnie najbardziej zaskoczyl sposob mowienia o tej kwocie. Ciekaw jestem czy o swoich lub o swoich prezesow kolegow zarobkach pan ekspert prezes mowi ze zarabiaja nawet ponad 10k PLN….

  • Tomek

    Zazdrośnik Tomasz Molga, bo musi się napocić przy sklecaniu pustych frazesów, coby mieć na chleb. Smutne

  • „Dodam jeszcze tylko, że większości osób, z którymi się przyjaźnię od lat, którzy podobnie jak ja kończyli informatykę, nigdy się w domu nie przelewało. Wszyscy widzieli, jak rodzice muszą ciężko pracować, by związać koniec z końcem. Właśnie przez to, tak wielu z nas ma bardzo duży szacunek do pracy. Ci co nie szanują pracy, bardzo często mieli po prostu wszystko podane pod nos. Nie znam zbyt wielu takich osób w IT.”

    Jak dla mnie – idealne podsumowanie.

    • Piotrus

      A ja, tak jak z całym tekstem się raczej zgadzam, ten fragment bym wyrzucił, bo jest uogólnieniem zupełnie „z czapy”. Informatycy są różni, tak jak różni są ludzie. Ja znam informatyków, którzy są dziećmi bogatych rodziców, np. dyrektorów. Biednych pewnie też.
      To po prostu nie ma nic do rzeczy, a służy zbudowaniu legendy na temat cenienia pracy. Nie, nie podoba mi się to.

  • msq

    Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze podobne zapotrzebowanie na specjalistow na zachodzie Europy, gdzie stawki sa zdecydowanie atrakcyjniejsze.

  • Barbara Chronowska

    „Bądźmy poważni, praca w IT, to jest ciężka intelektualna praca, która
    podobnie jak inne prace, które głównie opierają się na myśleniu, nie
    kończy się z momentem, w którym wstajemy od komputera.”

    O tym tak wiele osób zapomina. Praca intelektualna to dużo więcej niż „8 godzin przy biurku”. Natomiast narzekacze się zawsze znajdą 😉

    Paweł – świetny artykuł!

    • Ha, polecalbym panu redaktorowi spedzic z jakims ogarnietym programista jeden dzien, Zobaczylby na czym ta praca polega :)

      Samo 8h w pracy to tylko wierzcholek gory lodowej.

      • lukasz-zak

        Zgadza się. Sporo z nas „informatyków” poza pracą ciągle się rozwija. Żeby być na bieżąco trzeba dużo czytać i praktykować.
        Jeśli chce się być dobrym trzeba mieć wiedzę i doświadczenie jak w każdej innej branży. Problem w tym że informatyzacja jest jedną z najszybciej postępujących dziedzin życia i specjalistów będzie potrzeba jeszcze przez długi czas.

        A pan redaktor zamiast płakać powinien wziąć się za kurs jakiegoś języka. Ale lepiej jak na polską mentalność przypadło narzekać że inni mają lepiej…

        • Do tego dochodzi budowanie sieci kontaktow. Udzielanie sie w spolecznosci, rozwijanie umiejetnosci miekkich. Ciagla nauka i doskonalenie sie :) Praca 24/7 jak dobrze ze kocham to robic.

          • Łukasz Feller

            Informatyk który nie kocha tego robić, długo raczej nie pracuje w owym zawodzie :P.

    • Piotrus

      Ale przecież tak jest nie tylko z IT :) Każda praca, którą się żyje i która polega na rozwiązywaniu problemów jest właśnie taka.

    • Ta, bo w Chipach i innych gównach dają artykuły typu „twoja strona internetowa w 5 minut”… i potem takie dziady, szefuncie, prezesuncie mają takie właśnie zdanie o IT…

  • max

    Dobry tekst, wyważony, stonowany. Mnie troszkę porzucało jak czytałem Molgę, bo ilość jadu wylana przez tego nieudacznika była ogromna.
    Chciałbym jeszcze nawiązać do kolegi Filipiaka i jego mitycznych Renaultów: nie potrafię odczytać tego inaczej niż jako sarkazm. Filipiak nigdy nie dbał o pracowników merytorycznych, a jedynie o swoich kolesi w garniturach.

  • Bardzo fajny i rzeczowy artykuł.

  • Krystian

    Że Ci się chciało tyle pisać. Chyba szlag Cię trafił tak jak mnie, bo popłynąłem teraz pod artykułem. Stek bzdur i zwykła chamska zawiść. Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy ile energii, czasu i wyrzeczeń potrzeba, żeby być dobrym w technologii i budować produkty, które podobają się użytkownikom. Noce zarwane na egzaminy, na buildy, oczy zmęczone od książek, tutoriali i linii. A potem jakiś koleś pisze, ze mu się nie podoba jak zarabiasz 10 tys. w Warszawie płacąc 3 tys. za wynajem mieszkania i wydając na zakupy więcej niż Niemiec w Berlinie. Jak to się teraz mówi zwykły ból dupy. Bardzo dobra odpowiedź.

  • Marek Roj

    Panie Pawle,
    bardzo nie podoba mi się Pana stosunek. Zaczyna Pan od tego, że artykuł powinien być poparty danymi, a sam tego nie robi. Szczególnie chodzi mi o „fakt 3”. Ze statystyk pracuj.pl wynika, że programista zmienia pracę średnio co 18 miesięcy (średnia dla innych zawodów to 30 miesięcy), czyli co 1,5 roku. Średnia rotacja musi być więc większa niż 15%.
    Denerwuje mnie takie generalizowanie na podstawie siebie i swoich znajomych. Miałem okazję pracować i współpracować z firmami z różnych regionów Polski, i różnica jest ogromna. Polecam kontakt z osobami które przeniosły (lub częściej – próbowały przenieść) biznesy z „dużych miast” do Warszawy – o ile w „dużych miastach” lojalność jest bardzo wysoka, atmosfera w pracy bardzo ważna, a wynagrodzenie nie najważniejsze, to w Warszawie sytuacja wygląda znacznie znacznie inaczej. Jeśli nie ma Pan nikogo z kim może to omówić, to proszę wrzucić ogłoszenie o pracę w Pańskim mieście i w Warszawie, przeprowadzić kilka krótkich rozmów przez telefon i przekonać się jaka (ogromna) będzie różnica w jakości kandydatów, ich lojalności, elastyczności i wymaganiach (nie tylko finansowych, o których pisze autor hejtowanego artykułu).
    Jeśli chce Pan więcej szczegółów, zachęcam do kontaktu.

    • Ksawery

      Z moich obserwacji wynika, że dobrzy ludzie w branży są raczej ciągle znajdowani i nagabywani bezpośrednio przez rekruterów. U nas w firmie nigdy nie udało nam się znaleźć nikogo sensownego przez pracuj.pl, więc do tych statystyk podchodziłbym ostrożnie. Domyślam się, że zawyżają je pewnie ludzie idący na studia informatyczne „bo jest po nich praca” i nie potrafiący się odnaleźć w zespole gdy już gdzieś pracę dostaną.
      Podobnie będzie w przypadku różnic między Warszawą i innymi dużymi miastami – nie tylko w branży IT.

    • Bo oczywiście „duże miasta” to nic. Liczy się tylko warszawa. Warszawa jest jedna a „dużych miast” jest może 30 albo i więcej. Więc bardziej wiarygodne statystyki będą właśnie z nich niż z jednego miasta 😛 – od tak na logikę biorąc. Chociaż z drugiej strony co ja mogę wiedzieć. Nie jestem z Warszawy tylko z nic nie znaczącego „dużego miasta”

      • Piotrus

        Dużych miast w Polsce tak naprawdę jest może z 10. Poza Warszawą przychodzą do głowy Kraków, Wrocław, Szczecin, Łódź, Gdańsk, Poznań no i GOP, bez szczegółowego wymieniania.
        Lublin, Rzeszów, Białystok, Olsztyn, Gorzów, Zielona Góra, Toruń, Bydgoszcz, Kielce, Opole są już mniejsze. Nie ma co się obrażać w Polsce oprócz Warszawy tych dużych miast naprawdę jest niewiele.

  • marta

    informatyk to nie programista, a nawet w tym artykule mówi się o programistach głównie! informatyka to bardzo szeroka branża, różne stanowiska wymagają odmiennych umiejętności i nie każdy informatyk musi potrafić programować, dlatego nasze polskie studia informatyczne ograniczają i zniechęcają do zawodu, bo po nich wiedzę wykorzystuje niewielki procent osób pracujących w IT… prawda jest taka, że nawet matematyki nie trzeba zdawać na maturze, wystarczy umiejętność logicznego myślenia, chęć do nauki, elastyczność, znajomość języków, kilka certyfikatów no i zapał do pracy :)

    • Ksawery

      „Informatyk” bez choćby podstawowej umiejętności programowania czy matematyki (a niczego więcej nie potrzeba by dobrze zdać matury) to dupa, a nie informatyk. To słowo niestety jest potocznie strasznie rozciągnięte i w oczach wielu ludzi obejmuje osoby, które z nauką o nazwie „informatyka” nie miały nigdy nic wspólnego.

      • max

        Jeśli grono „informatyków” poszerzymy o serwisantów sprzętu komputerowego, to okaże się, że ani lojalność nie jest taka niska, ani pensje takie wysokie.

      • Taki jeden

        „Informatyk” bez choćby podstawowej umiejętności programowania czy matematyki (a niczego więcej nie potrzeba by dobrze zdać matury) to dupa, a nie informatyk.

        Jeśli chodzi o dupę, to warto byłoby wyjąć z niej głowę i zrozumieć, że IT to nie tylko miejsce dla programistów. Architekci informacji, praktycy od użyteczności czy specjaliści od dostępności to tylko część humanistycznej działki w IT. Z kilkunastoletniej praktyki mógłbym długo opowiadać, jak bardzo niewiele zadufani w sobie programersi (nie mylić z programistami) wiedzą na temat tych działek IT i jak bardzo wiele trzeba po nich poprawiać.

      • marta

        pracuję w pokoju z ok 20 osobami, z czego aktywnie programuje jedna i jest to najbardziej rozleniwiony i faktycznie roszczeniowy pracownik w naszym pokoju… a więc reszta osób to dupy:) mamy w pokoju osoby zajmujące się administracją linuxa, windowsa, urządzeń, telekomunikacyjnych, aplikacjami różnego rodzaju oraz raportowaniem – każda ze specjalizacji wymaga zupełnie innego zestawu umiejętności i każdy pracownik pochodzi z innym doświadczeniem, które nie zawsze było stricte informatyczne w przeszłości… niektóre działki w informatyce mają więcej wspólnego z umiejętnością szybkiego, efektywnego rozwiązywania problemów, podczas gdy np. nasz programista przekomplikowuje każdy problem próbując wcisnąc go w ramy swojego ciasnego rozumowania przez pryzmat studiów informatycznych i doświadczenia w programowaniu tylko i wyłącznie… nie odejmuję mu wiedzy ani umiejętności, ale niektóre tematy w informatyce po prostu się pod to nie podciągają… nie zdawałam matury z matematyki, nie studiowałam informatyki, pracuję w branży IT od ok 5 lat, nie narzekam na oferty pracy, bo mam co wpisać w CV a moje umiejętności miękkie szlifowałam w innych zawodach, które pozwalają mi teraz spojrzec na pracę w IT z innej perspektywy i jest to bardzo cenione przez współpracowników oraz szefów. no i uwielbiam swoją pracę, dziękuję :)

        • marta

          PS. swoją drogą trochę to wygląda tak jakby informatycy-programiści bardzo chcieli aby ich zawód pozostał niszowy i tylko dla „oświeconej elity”, podczas gdy coraz więcej dziedzin naszego życia jest skomputeryzowanych i potrzebne są wszelakie ręce do pracy i po prostu to nieuniknione, że coraz więcej i więcej osób będzie pracowało w IT, nawet tych z mniejszymi umiejętnościami… wg mnie to pozytywny trend, bo z obupólną korzyścią dla bezrobotnych oraz branży IT, jednak trzeba zachęcac do rozwoju w tym kierunku, a nie zniechęcać perspektywą długoletniej nauki matematyki i programowania… wystarczy porozmawiać z osobami nie związanymi z tematem, by zobaczyć jak przestarzałe i schematyczne myślenie o informatyce ma społeczenstwo i wydaje im się, że to praca właśnie dla takich kolesi w goglach jak na zdjęciu artykułu w natemat… rzeczywistość jest taka, że o wiele trudniej znaleźć ludzi biegle władających językami obcymi, i co w takim przypadku robi jedna z międzynarodowych firm informatycznych? wolą zatrudnić nie-technicznych filologów i wyszkolić ich w podstawach helpdesku (a potem to pewnie od indywidualnych predyspozycji idzie dalej), bo łatwiej nauczyć informatyki niż języka obcego na poziomie zaawansowanym!

          • Adam

            „swoją drogą trochę to wygląda tak jakby informatycy-programiści bardzo
            chcieli aby ich zawód pozostał niszowy i tylko dla „oświeconej elity””

            Nie spotkałem jeszcze programisty, który niechętnie dzieliłby się swoją wiedzą. Wprost przeciwnie odnoszę wrażenie, że bycie pierwszą osobą, która opowie o jakimś rozwiązaniu programistycznym jest nobilitacją – taki „szacun” za wiedzę.

            „wolą zatrudnić nie-technicznych filologów i wyszkolić ich w podstawach
            helpdesku (a potem to pewnie od indywidualnych predyspozycji idzie
            dalej), bo łatwiej nauczyć informatyki niż języka obcego na poziomie
            zaawansowanym!”

            Rozumiem, że myślisz o zatrudnieniu filologa i poprzez Helpdesk (praktyka) przebranżowienia go na programistę – moim zdaniem nierealne. Wiedzy na temat konstruowania dobrych algorytmów nie da się przyswoić praktyką, czy też czytając „w internetach”. Moim zdaniem potrzebna jest do tego solidna porcja teorii oraz nauczyciel/mistrz, który potrafi uczyć (na dobrych studiach). No chyba, że ktoś jest wybitną jednostką, ale nie liczyłbym na to, że to akurat Tobie uda się taką odnaleźć i skusić pracą :) (bo ile jest takich wybitnych jednostek?)

          • marta

            hehe a tu znowu o programistach – gdzie ja napisałam, że kogoś na programistę chcę przebranżawiać? przecież właśnie o to się rozbija, że programista to kropla w morzu potrzeb większych korporacji :) jakby innych zawodów w obrębie IT nie było…

            co do dzielenia się wiedzą ok, zgadzam się, jednak nie to miałam na myśli… z tego co zauważyłam, programiści są nastawieni dość wrogo do innych specjalizacji w IT i jeśli ktoś nie potrafi rzucić kilku skrótów lub odpowiedzieć na parę pytań związanych z programowaniem, to dla nich nie jest informatykiem, tylko można go potraktować już z góry jako kogoś gorszej kategorii. spotkałam się z tym nie raz, nie tylko w stosunku do mnie ale i do innych kolegów (ja jestem babą, to podwójnie się trzeba starać ;)).

            a wg mnie to jest właśnie kierunek w którym zmierza informatyka, coraz więcej laików będzie miało coraz więcej z nią do czynienia, bo to nasza codzienność i nie tylko wysoko wykfalifikowani specjaliści zajmujący się programowaniem są tu potrzebni :)

          • Piotr

            Marto, zapominasz o tym, że do wykonywania tych wszystkich okołoinformatycznych specjalności jest potrzebny jedynie ułamek wiedzy, którą musi posiadać dobry programista. Administratorem, specjalistą od UX czy pracownikiem helpdesku można zostać po tygodniowym kursie zawodowym. Natomiast programistą tak się nie da zostać. Owszem, te wszystkie specjalności są bardzo ważne i należy się tym ludziom szacunek, jednak nie oszukujmy się – praktycznie każdy programista może się szybko w nich wyszkolić, natomiast na odwrót, tj. np. przebranżowić admina w programistę tak łatwo się nie da. Troszkę podobnie jak różnica między lekarzem a pielęgniarką.

            A, i jeszcze co do umiejętności miękkich – bardzo wielu klientów wręcz woli rozmawiać z programistami niż np. z pracownikami sprzedaży czy helpdeskiem. Widuję też mnóstwo programistów na konferencjach lub jako prowadzący szkolenia. Niejeden programista zostaje po pewnym czasie kierownikiem/dyrektorem/biznesmenem. To wcale nie jest tak, że „humaniści” mają jakiś monopol na umiejętności „miękkie”.

            ” filologa łatwiej nauczyć informatyki niż języka obcego na poziomie zaawansowanym!” To jest akurat bzdura. Po pierwsze, >90% programistów, z którymi miałem do czynienia, zna język angielski w stopniu wystarczającym na swobodną komunikację z obcokrajowcami oraz pisanie/czytanie dokumentacji technicznej. Po prostu oni robią to na codzień. Po drugie, wyślesz takiego progamistę na 2 miesiące do zachodniej filii korporacji i masz praktycznie gwarancję, że będzie gadał lepiej niż filolog po studiach w Polsce.

          • marta

            ok, czyli po prostu dla większości tutaj informatyk=programista, a reszta specjalizacji to tzw. „okołoinformatyczne”. jeśli tak jest, to nie mam nic do dodania, chociaż nie zgadzam się z takim podziałem. o ile oczywiście zgadzam się, że programowanie wymaga dłuższej nauki i doświadczenia, nie uważam aby inne specjalizacje były dużo mniej wymagające (nie mówię tu o czytaniu ze skryptu na helpdesku). programiści, których ja znam/znałam raczej słabo nadawali się do innych rzeczy, mieli po prostu predyspozycje w jednym konkretnym kierunku i wyszkolenie ich w innych specjalizacjach owszem, z punktu widzenia ich inteligencji czy możliwości byłoby możliwe, natomiast niekoniecznie byliby w tym odpowiednio dobrzy.

            „” filologa łatwiej nauczyć informatyki niż języka obcego na poziomie zaawansowanym!” To jest akurat bzdura. Po pierwsze, >90% programistów, z którymi miałem do czynienia, zna język angielski”

            no i tutaj znowu mówi się o programistach, podczas gdy ja uparcie podkreślę, że mówię o wszystkich pozostałych ignorując w tym temacie programistów właśnie 😉 nie samymi programistami IT żyje! 😉

          • Piotr

            Nie każdy informatyk to programista i chyba o tym też jest ten artykuł. Wysokie stawki i bonusy z cytowanego artykułu dotyczą _programistów_, a nie wszelkich pracowników IT. Znam „informatyków” podłączających myszki w urzędach, zarabiających 2 tys. brutto. Natomiast w firmie, gdzie ja pracuję, wiodący programiści zarabiają więcej niż kierownicy średniego szczebla i jest to grubo ponad 20 tys. zł, a do tego posiadają udziały.

            Natomiast te zawody, które wymieniasz, są przynajmniej w Polsce gorzej opłacane niż zawody związane z programowaniem i raczej bardzo rzadko się zdarza, aby informatyk z helpdesku zarabiał więcej niż programista w tej samej firmie. Te zawody nie wymagają takich umiejętności, a jedynie pochłonięcia pewnej wiedzy i nauczenia się pewnych schematów. I tak przy poważnych problemach helpdesk zawsze leci do programistów po pomoc. Tak jak pielęgniarka woła po lekarza jak z pacjentem dzieje się coś niedobrego.

            „programiści, których ja znam/znałam raczej słabo nadawali się do innych rzeczy”

            Dobry programista mógłby taką rolę wykonywać, ale nie będzie w tym dobry, ponieważ się zanudzi pracą poniżej swoich możliwości intelektualnych. Tak jak neurochirurg nie będzie zadowolony z pracy mierząc pacjentom temperaturę i podając tabletki, a administrator linuksa będzie się nudził podając frytki w McDonaldzie.

          • marta

            Oba artykuły mówią o programistach, stąd właśnie mój sprzeciw, bo chcę walczyć ze stereotypami, a nie je pogłębiać. W artykule powyżej jest tylko wspomiane, że nie każdy informatyk to programista, ale większość argumentów i tak opiera się na programistach 😉

            „Te zawody nie wymagają takich umiejętności, a jedynie pochłonięcia pewnej wiedzy i nauczenia się pewnych schematów.”

            Tutaj znowu sugerujesz, że programowanie to stan oświecony, podczas gdy reszta to tylko odpękanie wyuczonych formułek. Dla mnie każda dziedzina sprowadza się do „pochłonięcia pewnej wiedzy (mniejszej lub większej) i nauczenia się pewnych schematów.” – nie przesadzajmy, że programowanie wymaga czegoś dużo więcej, to nie czarna magia, wszystko jest dla ludzi :)

            Poniżej wklejam job description jednej z powyższych pozycji, które tak pobłażliwie sprowadzasz do poziomu „pielęgniarki”. Powiedz mi proszę, który programista bez zrobienia odpowiednich kursów oraz zdobycia kilkuletniego doświadczenia będzie w stanie podjąć się takiej pracy. Jak dla mnie działka jest bardzo odmienna, a jednak wciąż jest to informatyka na zaawansowanym poziomie – chyba, że wg ciebie jest to zawód „okołoinformatyczny”, no to ok, to tylko kwestia definicji 😉

          • Piotr

            Opis wymagań wygląda jak opis dla managera szczebla średniego, jakkolwiek to zostało nazwane. Informatyki w tym jest 10%, reszta to dogadywanie się z ludźmi, delegowanie zadań. Część informatyczna sprowadza się do konfigurowania gotowych rozwiązań stworzonych przez programistów i dopasowywania ich pod klienta. Tak, przeszkolenie na pewno jest potrzebne, i żaden programista nie podejdzie do tematu tak z marszu, ale nie porównywałbym tego z pracą programisty.

            „nie przesadzajmy, że programowanie wymaga czegoś dużo więcej, to nie czarna magia, wszystko jest dla ludzi”

            Wymaga. Patrząc na absolwentów jednego z renomowanych kierunków informatycznych w Polsce mam wrażenie, że jest to czarna magia. Na pewno dla dużej części z nich. Programowanie jest pracą twórczą, w przeciwieństwie do zawodów, które wymieniłaś. Programiści stale rozwiązują nowe problemy (wymyślają i implementują algorytmy) – inni co najwyżej stosują wypracowane przez nich rozwiązania (używają gotowego oprogramowania).

            Admin lub manager co najwyżej rozumie, co stworzył programista i jak się to konfiguruje/używa; natomiast nie byłby w stanie tego stworzyć. W wielu dobrych firmach programiści zarabiają nie tylko lepiej niż admini, ale na równi lub lepiej niż managerowie szczebla średniego.

            ” W artykule powyżej jest tylko wspomiane, że nie każdy informatyk to programista, ale większość argumentów i tak opiera się na programistach ;)”

            Bo ten artykuł jest wyłącznie o programistach. Ale co w tym jest nie tak? Ból dupy, że programiści zarabiają dobrze, a admin konfigurujący switche po dwutygodniowym kursie administracji sieciami ma 1/5 tego? Trochę nie rozumiem , o co Ci chodzi. Te inne zawody też są ważne i potrzebne, ale nie stawiajmy ich na równi z programistami, bo to jak stawianie neurochirurga na równi z pielęgniarką. Pielęgniarki też mają ciężkie studia i odpowiedzialną pracę.

            Autor artykułu odnosił się do poprzedniego artykułu Tomasza Molgi, który błędnie traktował o „informatykach” wrzucając ich wszystkich do jednego worka, a prawda jest taka, że IT jest bardzo szeroką dziedzina i różnice w umiejętnościach, odpowiedzialności i zarobkach również są bardzo duże. Tak samo jak w medycynie i paru innych dziedzinach. IT nie jest żadnym wyjątkiem.

          • Piotr

            „Architekci informacji, praktycy od użyteczności czy specjaliści od dostępności to tylko część humanistycznej działki w IT”

            Problem polega na tym, że większość społeczeństwa nazywa „informatykiem” każdego, kto ma coś wspólnego z komputerami. Czyli specjalista od UX albo pan podłączający switche to dla nich informatyk. A prawda jest taka, że informatyka jest działem matematyki i to na dodatek mającym mało wspólnego z komputerami. Informatyka nie jest nauką o komputerach tak jak astronomia nie jest nauką o teleskopach. Dlatego informatyk, który nie zna matematyki wyższej choćby w podstawowym zakresie, to dupa nie informatyk.

          • marta

            OK rozumiem twój punkt widzenia, nadal nie ze wszystkim się zgadzam ale nie muszę 😉

            „Bo ten artykuł jest wyłącznie o programistach. Ale co w tym jest nie tak? Ból dupy, że programiści zarabiają dobrze, a admin konfigurujący switche po dwutygodniowym kursie administracji sieciami ma 1/5 tego? Trochę nie rozumiem , o co Ci chodzi.”

            Szczerze, w nosie mam kto ile zarabia, akurat to najmniejszą odgrywa dla mnie rolę w tej dyskusji a już na pewno nikomu niczego nie zazdroszczę – każdy ma to na co sam zapracował. Chodzi mi tylko i wyłącznie o kwestię definicji i czepiam się jej dlatego, że jeśli pozostałych zawodów nie można wrzucić do jednego worka z informatykami, no to już nie wiem do czego je przypiąć.

          • jozef

            Piotr że tak się zapytam, jesteś programistą, czy pragniesz dopiero nim być?
            Bo wykazujesz zachwyt dla tego zawodu, którego wielu pracujących programistów nie podziela. Uważasz, że administracji sieci nauczysz się w 2 tygodnie? A kogo wołasz, gdy nie możesz wejść na Google? Sam robisz? Czy może w Twojej firmie znajdują się ludzie, którzy to robią? Z moich obserwacji programiści rzeczywiście są elitą wśród IT, ale nie przesadzajmy, codziennie nie wymyślasz koła. Przeklejasz 80% kodu i go dostosowujesz. Co do samych zarobków, to wszystkich życzę aby były jak najwyższe:)

          • marta

            Żeby pokazać różnorodność zapotrzebowania na pracowników IT spoza dziedziny programowania, pozwoliłam sobie skopiować ze strony rektrutacyjnej pewnej firmy listę poszukiwanych osób:

            -Absolwent/Student z językiem niemieckim
            -Active Directory/Exchange Administrator
            -Antivirus Engineer
            -Application Specialist/Administrator OSS
            -Application Support Engineer
            -Business Support with German language
            -Citrix Engineer / Specialist
            -Cloud Service Manager
            -HP UX / IBM AIX Administrator
            -IT Systems Deployment Engineer – IP networks
            -Linux Systems Engineer with German
            -Managed Backup Administrator – NetBackup, Networker, Tivoli Storage Manager

            … i lista się ciągnie, już mi się nie chce więcej kopiować 😉 Niektóre z powyższych nie wymagają praktycznie żadnej wiedzy technicznej, natomiast inne owszem i to sporą i zupełnie nie związaną z programowaniem czegokolwiek.

  • Aleks

    „Dodam jeszcze tylko, że większości osób, z którymi się przyjaźnię od lat, którzy podobnie jak ja kończyli informatykę, nigdy się w domu nie przelewało. Wszyscy widzieli, jak rodzice muszą ciężko pracować, by związać koniec z końcem. Właśnie przez to, tak wielu z nas ma bardzo duży szacunek do pracy. Ci co nie szanują pracy, bardzo często mieli po prostu wszystko podane pod nos. Nie znam zbyt wielu takich osób w IT.”

    Poziom rodem z faktu.
    Chwytajace za serce gowno wnoszace historyjki.

  • Marek

    Artykuł mało spektakularny ale rozsądny i w przeciwieństwie do komentowanego – rzeczowy. Pozdrawiam.

  • „IT-arystokratów, zepsutych przywilejami, którzy bez mrugnięcia okiem przejdą do konkurencji za 500 zł podwyżki”

    Ja znam takich co odchodzą by zarabiać 1000 zł mniej, ale mieć większe możliwości rozwoju. Ehh, ci chciwi „informatycy”.

    • No sam należę do tej grupy (zrezygnowałem z dobrze płatnej posady na
      rzecz rozwoju w innej branży) i widzę jaka jest różnica w podejściu do
      pracy gdy rezygnujesz z korpo na rzecz mniejszej, ale bardziej zgranej
      firmy. Wypłata jest ważna, ale to nie wszystko.

      Ale z tego co wiem są różne decyzje – dla jednych
      możliwość rozwoju, dla innych grupa, która będzie dawała lepsze wsparcie
      (w korpo często jest pogoń za sukcesem, wyścigi „kto lepszy”, co nie
      zawsze działa na korzyść projektu) lub lepsza/ciekawsza branża, względnie dodatkowe bonusy typu samochód służbowy w kolejnej firmie.

  • Agi

    Pracuję w branży IT od 2 lat, ale nie jestem informatykiem. Wyrosłam ze środowiska artystycznego, zajmuje się m.in. szkoleniami, czy organizacją eventów oraz działanimiami wolontariackimi w firmie IT. Z mojego doświadczenia informatycy to ludzie zaangażowani, którzy niejednokrotnie udowodnili swoją wartość biorąc udział w projektach wolontariackich, angażując się w pracę z dziecmi czy osobami starszymi. Znam ludzi, którzy poświęcaja weekendy, żeby uczyć dzieci programować, albo poświęcają czas na pomoc w organizacjach pozarządowych. Wystarczy tylko zarzuć temat, a oni od razu podłapują i dzielą się z innymi swoją wiedzą. Przykro mi to mówić, ale nie spotkałam wiele takich osób nawet po studiach psychologicznych, czy naukach społecznych, więc generalizowanie i mówienie o informatykach, że są pazerni i myślą wyłącznie o kasie to spora pomyłka.

    • Agi

      aha… no i fajny wpis Panie Pawle :)

    • PSV

      Schlebia mi to co piszesz, bo chociaz jestem juz dosc starym informatykiem, to wolontarystycznie zajmuje sie dogoterapia od paru lat, a czasu, jak wiadomo, zawsze brakuje :)

  • Ciekawa konkluzja.

    Tak jak informatyk to nie to samo co programista, tak samo mamy różnice w podejściu do pracy.

    Jedni będą realizować ją w sposób nakładczy, czyli etat/kontrakt/zlecenie dla konkretnego wydawcy, inni zakładają startup.

    O ile w pierwszym przypadku pracujemy dla kogoś, nie nabywając praw do tworzonego przez siebie produktu, mamy możliwość przy odpowiednich (dużych) podmiotach (lub też większej ilości małych) przekroczenia magicznej granicy 10K o jakim mowa w komentowanym wpisie. Ale też nie do końca bo jeśli w danej technologię jest duża ilość wykonawców, to oni zwykle walczą ceną (i jakością) i efekty tylko nielicznym pozwolą na wybicie się finansowe powyżej zakładanego progu. Większość będzie realizować prace za poniżej 10K. Podobnie w przypadku gdy w danej branży kiepsko płacą, lub też stosują starsze technologie.

    Ale w przypadku startupu sprawa robi się nieco inna. Zakładasz projekt, masz do niego pełne prawa, ale też dodatkowe obowiązki. Nikt za piękny produkt nie zaoferuje nawet złamanego centa – zasadę „dobry produkt zawsze się sprzeda” można włożyć między bajki, albo zgłosić do Pogromców Mitów. Rzeczywistość jest zgoła inna i wiedzą to wszyscy Ci, którzy z większym lub mniejszym powodzeniem próbowali przebić się ze swoimi produktami. Sporo z nich zostało porzuconych, a autorzy zamiast 10K miesięcznie mają długi. Trzeba mieć odpowiedni marketing – dotrzeć do klienta, potrafić do przekonać do swojej wizji i utrzymać produkt tak długo jak tylko się da. Do tego trzeba nie tylko specjalisty z IT, ale także z marketingu, o czym zdaje się wielu zapominać.

    Faktycznie jednak specjalista, lub osoba z doświadczeniem w IT powinna zarabiać sensowne pieniądze. Patrząc na koszty życia w PL, wysokie podatki i inne daniny, kwota średniego wynagrodzenia nie jest kwotą atrakcyjną jeśli chodzi o konieczność nabycia umiejętności, rozwijania ich, często siedzenia nad robotą nie 8h dziennie a dwa razy tyle. Poza tym praca tego typu ma to do siebie, że nie da się pracować „jak robot”.

    Praca twórcza wymaga indywidualnego podejścia i nierzadko pracuje się w zupełnie kosmicznych godzinach. Dlatego firmy typu Google (notabene w których praca jest marzeniem wielu osób z branży IT) są tak pożądane przez pracowników – bo oferują możliwość elastycznego podejścia do pracy, pozwalają na relax w pracy i wykrzesanie twórczego podejścia, co zwiększa finalnie wydajność. I dlatego właśnie są osoby, które dość często zmieniają pracę – i w sumie można im podziękować, bo gdyby każdy trzymał się pierwszej roboty, to stawki mogłoby być zaniżane – po co walczyć o pracownika, skoro jest tak lojalny, że chce przepracować w firmie 20 lat lub więcej.

    Od jakiegoś czasu obserwuję faktycznie, iż rekruterzy, szczególnie działający dla większych podmiotów, aktywnie działają na rynku. Sam otrzymałem ostatnio sporo ofert, ale wciąż widzę, że brakuje na rynku rekruterów z branży inwestycyjnej. Można mieć super robotę w korpo, pracować za więcej niż 10K, ale i taka robota kiedyś się kończy lub staje się monotonna. Pozostaje doświadczenie, parę kontaktów, trochę oszczędzonej (lub nie) kasy.

    Człowiek dopiero na swoim (startupie) jest w stanie pokazać, ile jest w stanie z siebie wykrzesać. Jak pracujesz/robisz zlecenie – to robisz to dla kogoś, dla jego zasług. Możesz powiedzieć: pracuję 8-9h max i idę do domu, cieszyć się z nowych mebli ikei. Mogą Ciebie wspomnieć w creditsach, ale żaden klient nie zgłosi się do Ciebie i nie napisze Ci „odwalił Pan konkretny kawał roboty, Pański produkt jest najlepszy!” – bo można podobne słowa usłyszeć od Project Managera, ale to nie jest to.

    Serio – pracowałem w korpo, pracowałem w mniejszej firmie, sądzę że dawałem z siebie wtedy więcej niż 100%,ale na DG dopiero okazało się, ile trzeba wykrzesać z siebie, aby uzyskać minimalnie pożądane efekty.

    Prawdziwy sukces jest wtedy, gdy zrobiłeś coś, nie odpuściłeś, wbiłeś się na wyżyny, Twój produkt jest pożądany przez klientów (są zadowoleni ; strategia win-win), a Ty potrafisz wyciągnąć 10K bez konieczności ciągłej pracy zbliżonej do etatu. Czyli gdy Twoja inwestycja procentuje i możesz spokojnie rozpoczynać kolejny projekt, bez obawy o to czy tym razem starczy kasy na pokrycie kosztów pracy. Bo nie oszukujmy się, nie da się intensywnie pracować przy kompie do emerytury -człowiek szybciej się „zużywa” – trzeba myśleć o przyszłości.

  • Bogna

    Zgadzam się z każdym zdaniem panie Pawle, ale jedno chciałabym, żeby pan Tomasz Molga przeczytał i wydrukował:
    „W najlepszych na świecie firmach IT rotacja pracowników (dobrowolne
    odejścia) wynosi około 3% w skali roku. Przeciętnie ten wskaźnik nie
    przekracza 7 – 8%. Jeżeli rotacja jest powyżej 15% to znaczy, że z daną
    firmą jest coś nie tak”
    Jeśli się to zestawi z powszechnie znaną tezą, że pieniądze nie są motywatorem w pracy (albo inaczej: nie są powyżej pewnego progu, który większość ludzi z branży osiąga po max 2 latach).
    To może w innym świetle postawi jego oskażenia o „nielojalność za 500zł” – prawda jest taka, że z niektórych firm odchodzi się nawet, gdy w nowej dostanie się o 500 mniej.

  • Marek

    Ten redaktor pisze bzdury,żeby czytelność zwiększyć. Moze zona go zostawiła dla informatyka, który zarabiał 500 PLZ od niego i gość ma frustrację. Nawet zarobki informatyka ( 10 tysięcy zlotych) to kpina z tym jakie pieniądze mają nasi posłowie. Kończąc mój moze dziwny wywód życzę informatykom programistkom przynajmniej czteroletniej pensji posla RP, bo jak ciezko pracują posłowie, a jak programiści.

  • xnomad

    Kolejny fakt: Jako jedna z nielicznych grup zawodowych mamy w tym kraju SZANSĘ na PRAWIE normalne zarobki. Nie oszukujmy się, wymienione 11 tys. złotych, w Niemczech czy Wielkiej Brytanii przekłada się na 7 tys. Euro. Bulwersują się ludzie którzy w Polsce zarabiają niewiele, ale problem nie polega na tym, że informatykom płaci się dużo, tylko że zarobki w naszym kraju są śmiesznie niskie w ogóle. Co z tego że informatyk zarobi te 10 tys. miesięcznie, jeżeli po odliczeniu kosztów utrzymania siebie, rodziny i ZUS-u musi spłacać kredyt na mieszkanie przez 25 lat ? Dla porównania w takiej Szwecji to przeciętnie 12 lat(http://www.fi.se/upload/90_English/80_Press_office/2012/bolan2011_eng.pdf).
    Ale pewnie lepiej powiedzieć, że informatycy za dużo zarabiają i są rozwydrzeni. Taka już nasza polska mentalność, że bardziej chcemy żeby inni mieli gorzej, niż żebyśmy sami mieli lepiej.

    • marta

      ” Taka już nasza polska mentalność, że bardziej chcemy żeby inni mieli gorzej, niż żebyśmy sami mieli lepiej.”

      Dobrze powiedziane!

    • Paulina Wójciak

      Alez ja bym chciala miec lepiej :)
      I zeby bylo jasne – wcale mi nie przeszkadza, ze informatycy zarabiaja ile zarabiaja. A niech sobie zarabiaja :) Przykro mi tylko, ze ludzie pracujacy w innych zawodach nie maja tak dobrze. I nie zgadzam sie na komentarze, ze informatycy sobie zapracowali, bo inni sobie tez zapracowali, tez zdobyli w trudnie doswiadczenie, tez wkladaja w prace duzo wysilku… ale tak dobrze nie maja.
      Z mojej strony to tylko stwierdzenie faktu, ze zycie jest niesprawiedliwe, a o zarobkach nie decyduje wlozony wysilek i trudy pracy ale jak stwierdzil kolega Tomek – wartosc biznesowa.

  • Pluto

    Pracuję w IT już kilkanaście lat i moja praca nie kończy się po 8h, pomijam już konieczność monitorowania tego co z u mnie w IT się dzieje, to z mojej głowy pewne problemy nie wychodzą wraz z wyjście z „fabryki”. Pewnie ma to wiele osób, handlowcy, marketingowcy itp., nie chcę nikomu ujmować, ale mam wrażenie, że te nasze techniczne problemy są częściej bardziej ambicjonalne niż na podłożu finansowym.

    Bycie programistą czy administratorem systemów, itp. to praca typowo techniczna, ale jest w tym bardzo dużo czynnika ludzkiego, „chodzący manual” nikomu się nie przyda jeżeli nie będzie potrafił przełożyć swojej wiedzy na praktykę i w pracy w IT to bardzo dobrze widać.

  • Piękna odpowiedź dla postczerwonych sk…nów ze stajni foksika…

  • Skałuś

    Świetnie napisane.
    Tomasz M to jakiś expert z FAKTu? Pewnie jakiś informatyk porysowal jego Skodę swoim Bentleyem..

    A tu stanowisko „informatyka;)” w tej samej sprawie: http://spece.it/g33kultura/angry-geeks-kasa-it

  • Paulina Wójciak

    Pokusze sie o komentarz. Nie zgadzam sie do konca z artykulem Tomasz Molgi, bo jest tam sporo naduzyc, ale tez w pewnych kwestiach ma on racje, tylko jakos interpretuje te kwestie w dziwny sposob. Ale tez Twoj artykul, Pawel, budzi u mnie mieszane uczucia. Ale po kolei…

    Ad. 1. Wyglada na to, ze sugerujesz, ze informatycy wlozyli duzo wiecej pracy i czasu w nauczenie sie swojego zawodu niz osoby wykonujace inne zawodu. Niestety tak nie jest. Poza tzw low-skilled job wszyscy studiowalismy, wszyscy zdawalismy trudne egzaminy, siedzielismy po nocach uczac sie, wielu z nas zaczynalo prace jeszcze na studiach za psie pieniadze, zeby zdobyc doswiadczenie. A jednak to informatycy dostaja lepsza kase. Czy jest to sprawiedliwe – uwazam, ze nie. I w tym sensie informatycy sa arystokracja. Gdy bylam w podstawowce czy liceum nie bylo czegos takiego jak CV. Pisalo sie Zyciorys na kartce i tak nas uczono ubiegania sie o prace. A przeciez mam tylko 30 lat a nie 60. Nikt wtedy nie byl w stanie przewidziec ktory zawod da dobre pieniadze (moze poza lekarzem i prawnikiem). Nikt wtedy nie uczyl nas jak swiadomie wybrac studia i sciezke kariery. Wiec dlaczego moje studia na psychologii sa mniej warte od studiow informatycznych? Bo sa. O wartosci decyduje wysokosc zarobkow po przepracowaniu tej samej liczby lat. Wiec nie podoba mi sie podkreslanie, ze informatycy to musieli poswiecic czas na nauczenie sie tego zawodu. Otoz studia psychologiczne sa bardzo ciezkie, a psycholog w placowce typu szpital, placowka psychatryczna czy osrodek interwencji kryzysowej dostaje jakies 1,500 zl na reke w tym kraju. Informatycy maja latwiej. I to nie jest tak, ze ich jest trudniejsze i dlatego dostaja wiecej kasy. Kazdy ma inne predyspozycje. Wielu humanistow pewno nie przeszloby przed studia z nauk scislych, a wielu z was nie ukonczyloby studiow z psychologii. Jesli wezmiemy pod uwage odpowiedzialnosc pracy to jasne – od informatyka moze zalezec czy pol miliona osob bedzie korzystalo z jakies aplikacji bez przeszkod czy wszystko sie wysypie po uruchomieniu. Od psychologa za to moze zalezec czy bitej kobiecie uda mu sie udzielic pomocy na tyle szybko i dobrze ze uchroni ja przed samobojstwem lub morderstwem a jej dzieci przed maltretowaniem.

    Jedynym wyznacznikiem zarobkow jest popyt na pracownikow z danymi kompetencjami na rynku. A rynek mamy taki, ze popyt na informatykow jest duzy. Wiekszy niz na inne zawody. I dlatego dostajecie wiecej kasy. Tylko dlatego. Popyt podbija wynagrodzenia.

    A.d 3.
    Oj nie zgodze sie. Pracujac troche w rekrutacji mialam sanse zobaczyc, ze informatycy sa grupa, ktora najczesciej zmienia prace. Ale tez specyfika tego zawodu wam na to pozwala. I tez mysle, ze nie ma co sie wyklocac z teza ze nie zmieniacie pracy czesto. Nie ma w tym nic zlego. Ludzie powinni przede wszystkim dbac o to, zeby im bylo dobrze w zyciu – to jet naturalne i zdrowie :) Kazdy kto dostaje lepsza propozycje powinien z niej skorzystac :) Natomiast nie zgodze sie z teza pana Tomasza Molgi, ze informatycy zmieniaja prace za dodatkowe 500 zl :) Nie wiem gdzie to slyszal, ale to nie sa prawdziwe informacje :) No chyba, ze ktos zarabia 2000 zl :) A biorac pod uwage, ze pan Tomasz romzwial z zalozycielem Comarchu to faktycznie moze chodzic o takie przypadki. Natomiast pan Tomasz nie odrobil zadania domowego. Z Comarchu ludzie odchodza nie dla dodatkowych 500 zl. Z Comarchu ludzie odchodza bo robi sie ich tam w balona. Gdyby pan Tomasz zrobil troche wiecej researchu to dowiedzialby sie, ze informatykom zalezy, zeby robic rzeczy dobrej jakosci – a w Comarchu strategia jest inna :) Nie mowiac o tym jak pracownikow robi sie w konia dajac im beznadziejne umowy. Gdybym pracowala w Comarchu odeszlabym do innej firmy nawet gdyby mi nie zaoferowali wiecej kasy.

    A propos Twoich danych o rotacji pracownikow. Fakty sa takie, ze rotacja pracownikow jest najwyzzsza wlasnie w firmach IT niestety (i.e. raporty PayScale). Sa to dane ogolnoswiatowe. Natomiast nie wiem czy jest sens sie na nich opierac. Dobrze byloby sprawdzic jak to jest na rynku polskim, bo o polskim rynku ta dyskusja. Poza tym, sugerowalabym sprawdzic nie w jakiej branzy rotacja pracownikow jest najwieksza ale w jakim zawodzie. Mimo wszystko w firmach IT polowa (jesli nie wiecej) pracownikow to nie sa specjalisci IT. A oni moga znaczaco wplywac na podwyzszenie rotacji – praca w firmie IT moze byc wspaniala nawet jak sie nie jest specjalista IT, ale prawda jest taka, ze w tych firmach (z Google na czele) specjalistow IT traktuje sie jak grupe uprzywilejowana i daje sie odczuc, ze cala reszta to pracownicy drugiego gatunku. Na dluzsza mete ludzie nie lubia byc traktowani jak ktos gorszy, wiec nie zdziwilabym sie gdyby to tez wplywalo na wysoka rotacje w tych firmach.
    Chociaz z doswiadczenia wiem, ze rotacja jest najwyzsza w tych zawodach, na ktore jest najwiekszy popyt. A w Polsce, jak zreszta w calej Europie, najwiekszy popyt (jak tez i niedobor) mamy na handlowcow i specjalistow IT :)

    Ad 4.
    No pewno, ze ludzie wokol robia zamieszanie, bo to, ze ktos majac tyle samo doswiadczenia niz ja wiecej ode mnie zarabia budzi moj wewnetrzny sprzeciw i jest to niejako wartosciujace. Technologia jest wszedzie. Ale wiele innych rzeczy tez jest wszedzie :) Nie sama technolgia czlowiek zyje. Co wiecej nie jest nam ona nawet niezbedna do przezycia. A mimo to, inne zawody sa jakby mniej ‚szanowane’ wlasnie ze wzgledu na to, ze ludzie dostaja mniej kasy za to co robia, a czesto ich praca tez jest ciezka, wymagajaca lat przygotowan, etc.

    Z drugiej strony jest to zamieszanie wokol, bo firmy potrzebuja wiecej specjalistow IT a ich wciaz brak. Robi sie goraczkowo… :)

    Ad. 5.
    Jasne, zgadzam sie. To nie jest tak, ze ktos mowi, ze wy dostajecie kase za nic, ze nic nie robicie tylko lezycie w hamaku. Chodzi o to, ze inni ludzie tez robia i tez maja ciezka, wymagajaca prace, tez nie pracuja przepisowych 8 godzin tylko zabieraja ta prace do domu. Bardzo czesto jest to praca bardziej stresujaca niz praca profesjonalisty IT (choc to zalezy od indywidualnych predyspozycji do stresowania sie tak na prawde i od tego jak duza presje naklada na Ciebie szef) a mimo to nie dostaja tyle kasy :) Smiem nawet stwierdzic, ze a zawody trudniejsze, wymagajaca wiecej przygotowania, bardziej obciazajace fizycznie, intelektualnie i psychologicznie – a mimo to ludzie w tych zawodach dostaja mniej kasy :) No ale coz – taki mamy rynek. Popyt, jak juz wspominalam, napedza stawki. Nie wasza wina – ale wy na tym korzystacie i nie ma co temu zaprzeczac :)

    • Tomek

      Dodatkowo – światem rządzi biznes, a wartość biznesowa dobrego oprogramowania jest dużo wyższa niż zdrowie psychiczne Sz. P. pani Kowalskiej, które nie obchodzi Prezesa Comarchu.

      • Paulina Wójciak

        No wlasnie… Taka mamy rzeczywistosc. That’s my point. I tylko dlatego moje wyksztalcenie i moj zawod sa mniej warte. I to wlasnie wartosc biznesowa decyduje o tym, kto jest dzisiaj arystokracja. Nie ma sie co bronic, nie ma w tym nic zlego. Nalezy sie cieszyc, ze udalo sie wam – specjalistom IT – trafic w dziesiatke z wyksztalceniem i zawodem.

    • max

      „Gdy bylam w podstawowce czy liceum nie bylo czegos takiego jak CV. Pisalo sie Zyciorys na kartce i tak nas uczono ubiegania sie o prace. A przeciez mam tylko 30 lat a nie 60.” Skoro masz 30 lat, to w liceum byłaś 11 lat temu. Ja pierwsze CV wysyłałem mailem 13 lat temu. Wcześniej też były CV, tyle że wysyłane pocztą lub zanoszone osobiście.

      • Paulina Wójciak

        No tak, dokladnie o to mi chodzilo :) Tylko, ze clue mojej wypowiedzi to byl dalszy fragment: „Nikt wtedy nie byl w stanie przewidziec ktory zawod da dobre pieniadze (moze poza lekarzem i prawnikiem). Nikt wtedy nie uczyl nas jak swiadomie wybrac studia i sciezke kariery.” :)

    • Piotr

      „wszyscy studiowalismy, wszyscy zdawalismy trudne egzaminy, siedzielismy po nocach uczac sie ”

      Są studia i studia. Duża grupa ludzi dumnie nazywających siebie „humanistami” (a tacy humaniści z nich jak z koziej… d wiadomo co) nie miałaby najmniejszych szans utrzymać się na pierwszym roku jakiegokolwiek publicznego kierunku technicznego, z powodu poważnych braków w umiejętności logicznego myślenia. To dotyczy zresztą nie tylko studiów technicznych. Trudne kierunki takie jak prawo i medycyna też dają bardzo dobre perspektywy (lekarze specjaliści i prawnicy zarabiają równie dobrze). Nawet między kierunkami technicznymi są olbrzymie różnice w trudności – inny będzie poziom w jakiejś prywatnej uczelni specjalizującej się marketingu, która rok temu otworzyła kierunek „informatyka” (bo jest na czasie) a inny poziom na Politechnice np. Warszawskeij lub Poznańskiej.

      „…. A jednak to informatycy dostaja lepsza kase. Czy jest to sprawiedliwe – uwazam, ze nie.”

      Po pierwsze, nie wszyscy informatycy, tylko programiści, i nie wszyscy programiści, a tylko ci dobrzy. Tzn. ci, którzy nie tylko się uczyli, ale wiedzieli przede wszystkim po co.

      • Paulina Wójciak

        „Są studia i studia. Duża grupa ludzi dumnie nazywających siebie „humanistami” (a tacy humaniści z nich jak z koziej… d wiadomo co) nie miałaby najmniejszych szans utrzymać się na pierwszym roku jakiegokolwiek publicznego kierunku technicznego, z powodu poważnych braków w umiejętności logicznego myślenia. To dotyczy zresztą nie tylko studiów technicznych. Trudne kierunki takie jak prawo i medycyna też dają bardzo dobre perspektywy (lekarze specjaliści i prawnicy zarabiają równie dobrze). Nawet między kierunkami technicznymi są olbrzymie różnice w trudności – inny będzie poziom w jakiejś prywatnej uczelni specjalizującej się marketingu, która rok temu otworzyła kierunek „informatyka” (bo jest na czasie) a inny poziom na Politechnice np. Warszawskeij lub Poznańskiej.”

        No jasne… ale to nic nie zmienia. Duzo ludzi, ktorzy skonczyli studia IT nie przetrwalo semestru na studiach humanistycznych. Poza tym zapominasz, ze studia wybieramy sami – nie ma komisji, ktora tych co nie umieja logicznie mysec wysyla na humanistyczne studia :) Dzieciaki wybieraja studia z bardzo roznych i zazwyczaj niewlasciwych powodow, bo nasza edukacja licealna nie pozwala im zapoznac sie z tym co moga robic w przyszlosci i jakie studia im to ulatwia :) O wiekszosci zawodow, w ktorych sprawdzilabym sie ze soimi ‚talentami’ dowiedzialam sie po studiach. I teraz pewno wybralabym inne studia. Ale swiadomosc jest znikoma.
        No wiec drogi Piotrze – obrazasz mnie i wiele osob sugerujac ze ludzie na/po studiach humanistycznych nie umieja logicznie myslec. Otoz umiemy – studia humanistyczne to nie zeslanie na syberie. Wybralismy je sami bo byly zgodne z naszymi zainteresowaniami – nieswiadomi tego, ze pracy po nich nie bedzie, lub bedzie nisko platna bo spoleczenstwo ma gdzies pomoc psychologiczna dla ludzi, ich zdrowie psychiczne, itd. Ah i jeszcze jedno… studiujac psychologie musisz miec bardzo duze umiejetnosci logicznego myslenia i tez zdolnosci nazwijmy je ogolnie „matematyczne”. Obowiazkowym przedmiotem jest u nas statystyka i to nie na podstawowym poziomie 😛
        Rownie dobrze ja moglabym powiedziec, ze wiele osob studiujacych informatyke to polglowki – bo studia studiom nierowne. To ludzie, ktorzy nie byliby w stanie zrozumiec roznicy miedzy uczuciem a emocja. A mimo to dostaja wiecej kasy niz ja. A kto zadecydowal o tym, ze ta wiedza jest mniej wartosciowa niz rozrownienie Javy od JavaScriptu? Rynek, moj drogi. I tak – frustruje mnie to. Bo poswiecilam duzo czasu na studia i zdobywanie doswiadczenia. Bo praca jako psycholog czy interwent kryzysowy moim zdaniem jest duzo trudniejsza i duzo bardziej odpowiedzialna niz praca specjalisty IT – a mimo to nie bylabym w stanie godnie zyc pracujac w zawodzie.
        Czy to tak trudno zrozumiec Piotrze? Gdzie Twoja empatia? :)

        • Marcin

          „Bo praca jako psycholog czy interwent kryzysowy moim zdaniem jest duzo
          trudniejsza i duzo bardziej odpowiedzialna niz praca specjalisty IT – a
          mimo to nie bylabym w stanie godnie zyc pracujac w zawodzie.”

          No to teraz z kolei ja się nie zgodzę z takim stwierdzeniem. Nie można aż tak generalizować, bo specjaliści IT zajmują się chociażby rozwijaniem i utrzymaniem systemów koordynujących prace szpitali, straży pożarnej, komunikacji … Czy uważasz, że praca psychologa jest bardziej odpowiedzialna niż praca specjalisty IT odpowiedzialnego np. za system kontroli lotów, albo za system bankowy, albo za system ubezpieczeniowy? Jak myślisz – co będzie miało większe konsekwencje społeczne – awaria jednego z takich systemów spowodowana niskimi kompetencjami specjalisty IT, czy nietrafiona porada niedouczonego psychologa?

    • Piotr

      „Jedynym wyznacznikiem zarobkow jest popyt na pracownikow z danymi kompetencjami na rynku. A rynek mamy taki, ze popyt na informatykow jest duzy. Wiekszy niz na inne zawody. I dlatego dostajecie wiecej kasy. Tylko dlatego. Popyt podbija wynagrodzenia.”

      Zbytnio upraszczasz. To jest dużo bardziej skomplikowane. Ważna jest relacja popytu do podaży, bardzo silne ograniczenie podaży przez relatywną trudność IT w porównaniu z innymi branżami, oraz zyski jakie firmy mają z wdrażania rozwiązań informatycznych. Firma chętnie zapłaci dobremu programiście i 20 tys. zł, jeśli ów programista przynosi firmie 100 tys. zł zysku miesięcznie. I to nawet jeśli na jego miejsce będzie 10 tańszych programistów. W tym zawodzie, jak w żadnym innym są kosmiczne różnice między jakością pracowników. Dobry programista potrafi być 10x bardziej produktywny niż przeciętny programista, a słaby programista może tylko wpędzić firmę w dodatkowe koszty. W UK są firmy (głównie banki inwestycyjne), które programistom płacą równowartość ~60-80 tys. zł / miesiąc (w przeliczeniu). Dlaczego to robią, skoro mogłyby zatrudnić kogoś za 20 tys. zł / miesiąc?

      • Paulina Wójciak

        „Ważna jest relacja popytu do podaży” – dokladnie o to mi chodzilo, tylko chyba nieumiejetnie to napisalam :)

        „bardzo silne ograniczenie podaży przez relatywną trudność IT w porównaniu z innymi branżami” – trudnosc IT? jak rozumiesz trudnosc IT? bo nie do konca wiem o co ci chodzi.

        „oraz zyski jakie firmy mają z wdrażania rozwiązań informatycznych” – no dokladnie. z tego wynika popyt na IT. to przynosci zyski, wiec jest popyt na ludzi, ktorzy to robia. to winduje zarobki. popyt ciagle duzy, coraz wiekszy… podaz nie nadaza, robi sie niedobor. zarobki winduja.

        Popyt na psychologow nie jest tak duzy bo mamy w 4 literach nasza higiene psychiczna, bo wciaz chodzenie do psychologa jest napietnowane, etc. etc. etc.
        W takim swiecie zyjemy.
        To nadal nie udowadnia, ze kompetencje IT sa trudniejsze do zdobycia czy bardziej wartosciowe niz psychologa. Obiektywnie rzecz biorac. To inna jakosc. Nieobiektywnie rzecz biorac wartosc okreslamy dzisiaj poprzez wysokosc zarobkow. Co tworzy pewne grupy zawodowe arystokracja. Dzisiaj arystokracja to ta grupa, ktora zarabia dobrze. Inne czynniki decydujace o prestizu maja duzo mniejsze znaczenie niz kiedys.

        No i chyba normalne jest, ze osobom kompetentnym placi sie wiecej niz niekompetentnym?

        • K

          Informatyka, zanurzona silnie w wielu naukach ścisłych, jest trudniejsza do zrozumienia od wielu innych dziedzin. To oczywiście zależy od ścieżki kształcenia, jaką się obrało – można teoretycznie pójść sobie na „szybki kurs Ruby on Rails”.

    • Radek

      Paulina – ja się z Tobą generalnie zgadzam – z jednym ale: mam 34 lata i już pod koniec szkoły podstawowej zdawałem sobie sprawę, że programowanie to dochodowe zajęcie, a pisanie CV miałem w 5 klasie technikum na przedmiocie o nazwie „Zarys wiedzy o gospodarce”. I też nie zgodzę się, że studia informatyczne są cięższe niż inne. Moja dziewczyna kończyła Ochronę Środowiska, jesteśmy ze sobą od pierwszego roku jej studiów – ona miała cięższe studia i lepsze wyniki niż ja. I co z tego? Zarabia 4 razy mniej ode mnie. To nie jest sprawiedliwe. Ale życie nie jest sprawiedliwe, podobnie jak rynek pracy.
      Też mnie bawi, że wypowiada się tam pan Filipiak. Mój były prezes. Ten sam pan, który na zapytanie mojego kolegi, czy tworzenie po godzinach własnego projektu jest działalnością konkurencyjną odpisał mu, żeby się nie zajmował bzdurami tylko wziął się do roboty. Pan, w firmie którego podwyżek nie przewiduje się, a kwartalny raport o „rekordowych wynikach sprzedaży” ma się nijak do zarobków pracowników. Dla którego „płatne nadgodziny” to jakiś dziwny, egzotyczny twór.

  • msmenzyk

    Bardzo dobry artykuł!

  • CEO

    Wszystkich informatyków zapraszam do pracy w naszej firmie. Szczegóły: codenger.com

  • Jacek

    Pracuje w IT od wielu lat jako przysłowiowy Jacek od drukarek itp.
    Znam tzw Fachowców / Programistów.

    Informatyk w firmie to zazwyczaj nie programista, tylko osoba posiadająca znacznie większą wiedzę o obsłudze oprogramowania i urządzeń, niż większość pracowników, oraz posiadająca podstawową wiedzę z zakresu sieci, html itp.

    Tacy pracownicy niestety są niedoceniani zarówno przez właścicieli firm, przeciętnych ludzi jak i programistów.

    Zarabiają znacznie mniej od wysoko wykwalifikowanych programistów!

    Ponieważ nieraz bywałem jako ogniwo łączące programistów z włąsciclami firm, moje doświadczenie mówi mi, że bardzo często niestety programiści są zarozumiali, leniwi, niekompetentni.

    Myślę, że podobnie jak w każdej innej branży im lepszy fachowiec tym lepszy człowiek !

    Osoby kompetentne są zazwyczaj inteligentne i kulturalne.
    Osoby niekompetentne są często niekulturalne, przeceniają swoją rolę i budują otoczkę niesamowitości wokół swojej osoby :(

    Tak jest w IT i tak jest w wielu innych branżach.

    Proszę więc o wybaczenie jeżeli kogoś uraziłem, ale jeżeli kogoś uraziłem to znaczy, że nie należy do osób z którymi warto się zadawać.

    P.S. Mały komentarz do w/w artykułu:

    Większość to prawda…
    …. jednak aby być w czymś dobrym trzeba swoje zainteresowania pielęgnować od najmłodszych lat, i branża nie ma tu znaczenia….
    ….. najlepsi sportowcy, aktorzy, dziennikarze, programiści itd zaczynali swoje pasje od dzieciństwa i potem kształcili się całe życie !!

    Nie bądźmy stereotypowymi polakami – „NIEZADOWOLONE MORDY”
    W każdym dniu i w każdej rzeczy warto doszukiwać się pozytywów….

    W końcu każdy jest kowalem własnego losu.

    Tym, którym jest ciężko polecam zmianę !
    Dobry pracownik nie ważne w jakiej branży może znaleźć godziwą pensję, a jeżeli chce więcej zawsze można wyjechać …. w końcu jesteśmy w Europie !

  • Pingback: IT-arystokracja, czyli dlaczego nikt nie lubi produkcji | Wiatrowski.Be()

  • Pingback: Ciągły rozwój | nowy.me()

  • marianleszek

    Zgadzam się z artykułem w 100% . Praca IT to jedna z najcięższych prac. Nie polega ona ‚tylko’ na siedzeniu przed komputerem 8h w pracy, my ciągle musimy się rozwijać. Kosztem swojej prywatności. Na szczęście są takie firmy jak SMT SOFTWARE – w której mam radość pracować już rok. Mam umowę o pracę, liczne benefity.. czuję się jak człowiek 😉

  • Arkadiusz Soczyński

    „Bądźmy poważni, praca w IT, to jest ciężka intelektualna praca, która
    podobnie jak inne prace, które głównie opierają się na myśleniu, nie
    kończy się z momentem, w którym wstajemy od komputera.” dlatego pracodawcy powinni o tym pamiętać! ja na szczęście mam możliwość pracy w firmie Atos, gdzie na szefostwo w żadnym razie nie mogę narzekać 😉

  • Krzysztof P

    Ha to moze ja sie wypowiem tez mam 34lata. Skonczyłem technikum elektr, mma upr. SEP., od 19go roku życia na budowie robie, jako elektryk a później w hydraulice. Jak miałem 26 lat poszedłem na studia zaoczne inżynieria sanitarna. Zawsze stypendium naukowe, mimo że musiałem pracować i sie uczyć, projektów od groma. Aby uzyskać uprawnienia 2 lata robiłem w biurze projektów za 800 zł w 2007-09. Mam uprawnienia projekt. i wykonawcze. Byłem w u.s przed studiami a teraz od 3 lat w DE. Płynnie władam ang. i niemiecki. Komunikatywny rosyjski. Umiem spawac gazowo. W polszy mogłem liczyc na 2, no teraz 3 tys. zł. Jak kierownik robót na całe nawet 4. Dlatego siedze w DE jako hydraulik, znam jezyk robie w firmie DE. Znajdź mi takiego drugiego z takimi umiejętnościami. I co w polsce nie mam szans skoczyć >4k. Na tym sie kończy moja branża, kicha na maksa. Aha w CV mam takie firmy jak Strabag i Budimex, a kontrakty np. A1, albo PGE Arena. Czy ja jestem od was gorszy, może mniej ambitny, głupszy, mało zdolny czy jak?? Jak sie wku.. to sie wezme za to programowanie dzień w dzień, i wejde w tę branżę.

  • Paweł

    Po pierwsze infe skończyć to nie jest prosta sprawa.

  • Rsf

    To samo albo wiecej można napisać o przedsiębiorcach krwiopijcach. Zarabiają krocie, nie chcę płacić, a jak już chcą to najniższą krajową a resztę do własnej kieszeni, ludzie pracują na ich dobrobyt (wyjazdy samochody, wille). I mają wielkie pretensje do świata jak muszą informatykowi zapłacić 10tys, bo jak to ?
    Skoro są przedsiębiorcami to oni mówią ile będą płacić a inni maja sie podporządkować – najniższą krajową albo z łaski 200zł więcej. A reszte zysku (może z 18tys) do własnej kieszeni. W takiej sytuacji najrozsądniej to by chyba było wprowadzić niewolnictwo.